Dyrekcje kopalń i Centurm Zachód KW o powodzi w starostwie powiatowym w Gliwicach

Z udziałem przedstawicieli Centrum Zachód Kompanii Węglowej oraz kopalń "Sośnica-Makoszowy" i "Knurów-Szczygłowice" radzono we wtorek w Starostwie Powiatowym w Gliwicach nad skutkami powodzi w regionie.

 

Górnicy omówili przebieg zdarzeń w czasie zagrożenia oraz działania podejmowane przez kopalnie, by w przyszłości nie dochodziło do podobnych szkód powodziowych.

 

Andrzej Pilot, wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach omówił szczegółowe zasady finansowania przedsięwzięć związanych z wystąpieniem klęski żywiołowej lub innych nadzwyczajnych zdarzeń noszących znamiona klęski żywiołowej – w tym przypadku powodzi. Beneficjentami takiego wsparcia są m.in. jednostki samorządu terytorialnego. Przedstawiciele WFOŚiGW zadeklarowali gospodarzom powiatu, miast i gmin wszelką pomoc w wypełnianiu potrzebnej do tego dokumentacji. Są 4 obszary takiego wsparcia: wyposażenie OSP, urządzenia hydrologiczne, urządzenia ochrony środowiska oraz wyjazdy dzieci powodzian na letni wypoczynek.

 

Debatowano też o pomocy, jaką samorządy otrzymają z budżetu państwa na pokrycie kosztów prowadzenia akcji przeciwpowodziowej. Powiat oraz gminy dotknięte powodzią otrzymały na ten cel po 100 tys. zł. Na wniosek starosty przyjęto stanowisko, iż te samorządy, które nie wykorzystają całości tej kwoty, zadeklarują przeznaczenie pozostałych pieniędzy na rzecz tych gmin, gdzie koszty były wyższe - Gierałtowic i Knurowa.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.