Dwie dekady uranowej turystyki w Kletnie

fot: Tomasz Rzeczycki

Upadowa w zespole wyrobisk sztolni nr 18

fot: Tomasz Rzeczycki

Dwadzieścia lat temu udostępniona została zwiedzającym sztolnia nr 18 w Kletnie, pozostała po dawnej kopalni rud uranu i fluorytu. To jedna z trzech tras podziemnych w Polsce, związanych z eksploatacją rud uranu.

Wylot sztolni nr 18 znajduje się na wysokości 773 m n.p.m. przy wąskiej drodze górskiej, prowadzącej lasem ze wsi Kletno w stronę wsi Janowa Góra i Sienna. Szosa ta w 2001 r. otrzymała asfaltową nawierzchnię. W czasach, gdy prowadzono w tym rejonie wydobycie, była to zwykła leśna dróżka wijąca się zboczami.

Kletno położone jest w górskiej dolinie rzeki Kleśnicy, w północnej części Masywu Śnieżnika. Rudy uranu odkryto w tamtej okolicy w 1948 r. - najpierw w Janowej Górze, a kilka miesięcy później w Kletnie. Te drugie okazały się zasobniejsze. Uran wydobywano do marca 1953 r. Początkowo wydobycie odbywało się pod szyldem Kopalnia Janowa Góra. Później - pod abstrakcyjnie brzmią nazwą Zakłady Przemysłowe R-1 w Kowarach.

Gdy uran się skończył, te same wyrobiska postanowiono wykorzystać do eksploatacji fluorytu. Biuro Projektów „Bipromet” w Stalinogrodzie opracowało projekt robót poszukiwawczych. Natomiast Przedsiębiorstwo Budowy Kopalń Rud Nieżelaznych - Zakład Budowy Kopalń Nr 4 w Stroniu Śląskim wykonał stosowne roboty górnicze, po których z początkiem lipca 1954 r. podjęto planowe wydobycie fluorytu. Trwało ono do trzeciego kwartału 1958 r. Później wyloty sztolni odstrzelono.

Przymiarki do udostępnienia zwiedzającym którejś ze sztolni w Kletnie podejmowano kilka razy. Pod koniec Xx wieku powołano spółkę, a w sierpniu 2000 r. wydzierżawiono od Nadleśnictwa Lądek Zdrój pół hektara lasu przy szosie do Janowej Góry, z wylotem sztolni nr 18. Po przeprowadzeniu prac zabezpieczających, w tym po wstawieniu obudowy drewnianej i kraty wejściowej, 4 sierpnia 2002 r. otwarta została podziemna trasa turystyczna w Kletnie. Koncepcję jej wystroju przygotował prof. Wojciech Ciężkowski.

Właściciele kopalni początkowo mieli wątpliwości co do tego, czy uranowa przeszłość sztolni będzie magnesem dla turystów, czy też odwrotnie - odstraszy ich. Stąd kilkukrotne zmiany nazwy trasy. Najpierw była to Nieczynna Kopalnia Uranu w Kletnie, potem Sztolnia Fluorytowa. Następnie przyjęta została dosyć długa nazwa Podziemna Trasa Turystyczno-Edukacyjna w starej kopalni uranu w Kletnie.

Trasa służy nie tylko turystom. Bywa, że zaglądają do niej naukowcy. W lipcu odwiedzili ją np. pracownicy Głównego Instytutu Górnictwa w ramach prac badawczych.

W Polsce poza Kletnem udostępniono do zwiedzania z przewodnikiem jeszcze dwie inne sztolnie pozostałe po górnictwie uranowym. Obie znajdują się w Kowarach w dzielnicy Podgórze. Prócz tego w Tatrach, w Dolinie Białego, widoczny jest przy szlaku turystycznym wylot uranowej sztolni poszukiwawczej. Do niej jednak nie wolno wchodzić.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.