Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.60 PLN (-0.36%)

KGHM Polska Miedź S.A.

320.55 PLN (-3.07%)

ORLEN S.A.

126.94 PLN (-0.36%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.34 PLN (-1.01%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.80 PLN (-1.63%)

Enea S.A.

22.80 PLN (-0.87%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.00 PLN (+0.42%)

Złoto

4 737.55 USD (-2.29%)

Srebro

76.90 USD (-3.92%)

Ropa naftowa

97.78 USD (+3.44%)

Gaz ziemny

2.69 USD (+1.01%)

Miedź

6.00 USD (-0.77%)

Węgiel kamienny

101.70 USD (-1.12%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.60 PLN (-0.36%)

KGHM Polska Miedź S.A.

320.55 PLN (-3.07%)

ORLEN S.A.

126.94 PLN (-0.36%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.34 PLN (-1.01%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.80 PLN (-1.63%)

Enea S.A.

22.80 PLN (-0.87%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.00 PLN (+0.42%)

Złoto

4 737.55 USD (-2.29%)

Srebro

76.90 USD (-3.92%)

Ropa naftowa

97.78 USD (+3.44%)

Gaz ziemny

2.69 USD (+1.01%)

Miedź

6.00 USD (-0.77%)

Węgiel kamienny

101.70 USD (-1.12%)

Dwaj mieszkańcy Bytomia chcieli z bliskimi uciec z PRL-u do Danii

fot: Pixabay.com

Pierwszym etapem ucieczki miała być duńska wyspa Bornholm

fot: Pixabay.com

Elektromonter z Kopalni Węgla Kamiennego Szombierki w Bytomiu był uczestnikiem jednej z najbardziej brawurowych prób ucieczki z Polski Ludowej.

W lipcu 1962 r. dowódca Granicznej Placówki Kontrolnej w Kołobrzegu otrzymał wiadomość od załogi kutra Koł-55, przebywającej na łowisku na Morzu Bałtyckim. Rybacy informowali, że nawiązali kontakt z pasażerami obiektu pływającego o nazwie Mewa-9234, którym podróżowało sześć osób, w tym dwoje dzieci. Osoby te nie chciały podporządkować się załodze kutra w czasie zatrzymania i próbowały uciec. Kuter jednak dogonił uciekinierów, wzywając na pomoc także inne kutry, a w końcu przycumował obiekt pływający, który okazał się amfibią, do swojej burty.

Po takim meldunku Wojska Ochrony Pogranicza skierowały na łowisko okręt. Cztery osoby dorosłe i dwoje dzieci zostały wzięte na pokład i jeszcze tego samego dnia przywiezione do portu w Kołobrzegu. Natomiast amfibię przyholowały do portu w Darłowie dwa inne kutry.

W taki oto sposób zakończyła się próba ucieczki z PRL. Jedna z wielu, jakie podejmowano po drugiej wojnie światowej, natomiast absolutnie odmienna od wcześniejszych ze względu na przemyślny pojazd skonstruowany przez uciekinierów.

Organizatorami eskapady byli dwaj mieszkańcy Bytomia: liczący wówczas 62 lata Józef Kuczera, właściciel prywatnego warsztatu, oraz 37-letni Józef Kroczek – elektromonter zatrudniony w KWK Szombierki. Ten pierwszy zabrał ze sobą osiemnastoletniego syna, ten drugi – żonę i dwie córki, w wieku czterech i jedenastu lat.

Skonstruowana przez nich w Bytomiu trójkołowa amfibia zaopatrzona była w części przedniej w dwa koła traktora, a z tyłu – w ogumienie lotnicze. Napęd zapewniał silnik dwusuwowy o mocy od 25 do 30 koni mechanicznych. Pojazd miał 4 m długości, a szeroki był na 1,7 m. Budowany był od stycznia do maja 1962 r.

Pomysłodawcą ucieczki był Józef Kuczera, który już raz w poprzednim roku próbował wydostać się nielegalnie z PRL drogą lądową. To on zaproponował ucieczkę rodzinie elektromontera z KWK Szombierki, na co tamci przystali, mając krewnych w Republice Federalnej Niemiec. Plan zakładał najpierw przepłynięcie na duńską wyspę Bornholm.

Kuczera na łamach „Głosu Koszalińskiego” dał ogłoszenie o chęci wynajęcia domu nad morzem. Odpowiedział na nie mieszkaniec nadmorskiej wioski Wicie. Była to w owym czasie wieś leżąca dosłownie na końcu Polski, bez żadnych utwardzonych dróg. Obie rodziny przyjechały tam w połowie czerwca 1962 r., starając się sprawić wrażenie wczasowiczów. Amfibia dotarła do nich z Bytomia przywieziona prywatnym samochodem ciężarowym. Nie była to tania usługa, kierowca za kurs skasował 6300 zł. Dla porównania – średnie wynagrodzenie miesięczne w 1962 r. wynosiło 1680 zł.

Pod pewnymi względami sprzyjało im obowiązujące prawo. Brak było wówczas przepisu nakazującego rejestrowanie wszelkich środków pływających przywiezionych do strefy nadgranicznej z głębi kraju. Co innego jednak mogło pokrzyżować plany. Bytomianie postanowili wypróbować amfibię na położonym na zachód od Wici jeziorze Kopań. Już podczas pierwszego pływania podarli rybakom sieci. Ten konflikt jednak został zażegnany polubownie.

Opisany przypadek nie był wcale jedyną próbą ucieczki z PRL w wykonaniu pracowników KWK Szombierki. Piętnaście lat wcześniej, w czerwcu 1957 r., w Karkonoszach przez polsko-czechosłowacką granicę przedarł się liczący 22 lata górnik z tejże kopalni. Towarzyszył mu rok starszy ładowacz z Przedsiębiorstwa Budowy Szybów w Bytomiu. Chociaż obydwaj trzymali się z dala od szlaków i szli z Karpacza lasem, to zostali zatrzymani po przekroczeniu granicy.

Inny przypadek miał miejsce w 1971 r., kiedy to górnik z KWK Szombierki skutecznie przeprawił się przez granicę PRL z NRD, a następnie ze wschodnich Niemiec do Czechosłowacji, chcąc tak okrężną drogą dostać się do RFN. Szczęście opuściło go dopiero na Morawach w pobliżu miejscowości Znojmo, położonej przy granicy z Austrią. Tam go ujęto, a później odstawiono do kraju.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bebok Mobilok pilnuje Politechniki Śląskiej

Przy wejściu głównym do kampusu Politechniki Śląskiej w Katowicach uroczyście odsłonięto figurkę Mobiloka. To symbol nowoczesności, wiedzy i inżynierskiej pasji zakorzenionej w śląskiej tradycji. To wyjątkowe połączenie naszego lokalnego dziedzictwa z przyszłością, którą wspólnie tworzą nauka, innowacje i młodzi ludzie.

Wygrali licytację WOŚP i zjechali do szybu Grzegorz

Był to drugi taki zjazd w tym miesiącu w Południowym Koncernie Węglowym. Tym razem szyb Grzegorz. Wcześniej zwycięzcy licytacji WOŚP gościli również w Zakładzie Górniczym Janina. Oba wydarzenia pozwoliły uczestnikom poznać specyfikę pracy zakładów górniczych od strony technicznej oraz organizacyjnej.

Wincenty Pstrowski: "Kto wyrobi więcej ode mnie?" Górnik, symbol epoki i ofiara systemu

Katowicki Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że 18 kwietnia minęła kolejna rocznica śmierci Wincentego Pstrowskiego. Zmarł  w 1948 r. w Krakowie. Górnik, rębacz dołowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli propagandy pracy w Polsce Ludowej.

Górny Śląsk nie pęka przed gigantami. Szalone remisy Górnika i GKS-u

W minionej kolejce śląskie zespoły stanęły przed niezwykle trudnymi wyzwaniami. Wiele z nich rywalizowało na wyjeździe lub mierzyło się z faworytami ligi. Choć żadna z ekip z naszego regionu nie odniosła zwycięstwa, z pewnością nie można mówić o rozczarowaniu. Mecze Górnika Zabrze i GKS-u Katowice dostarczyły kibicom ogromnych emocji i niespodziewanych zwrotów akcji.