Druga edycja zabrzańskiej gry terenowej

Już 11 września br. mieszkańcy Zabrza i okolic będą mogli przenieść się w przyszłość za sprawą zabrzańskiej gry terenowej „Zabrzepolis 2150”, w której główną nagrodą jest lot balonem dla 6 osób - dowiedział się portal nettg.pl od organizatorów.

 

W 2150 roku Zabrze stara się o zwycięstwo w wyścigu o tytuł Międzygalaktycznej Stolicy Kultury 2160. W związku z tym wydarzeniem, władze miasta postanawiają poszukać najlepszych specjalistów do spraw promocji.

 

Zabawa będzie odbywać się od godziny 15 do 19.W grze może wziąć udział tylko 300 graczy, podzielonych odpowiednio na zespoły dwu, trzy lub czteroosobowe. W każdym zespole musi być przynajmniej jedna osoba pełnoletnia. Nie trzeba być zabrzaninem, aby wziąć w niej udział. Rejestracja uczestników drogą elektroniczną trwa od 6 do 10 września. Można także zarejestrować się na miejscu, do godziny 12.

 

Gra będzie rozgrywać w terenie, na którym znajdują się m.in.: hala MOSiR, Skansen Górniczy „Królowa Luiza” (część podziemna), Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego „Guido” (maszynownia), Filharmonia Zabrzańska, Teatr Nowy, Dom Muzyki i Tańca, Galeria Muzeum Miejskiego „Cafe Silesia” oraz najstarsze kino „Roma”, w którym odbędzie się uroczyste zakończenie gry.

 

Poruszanie się po terenie gry jest dozwolone wszystkimi środkami komunikacji. Trzeba pamiętać, że koszty wybranych przez graczy środków transportu pokrywają oni sami.

 

O tym kto zdobędzie główną nagrodę zadecyduje ilość zebranych punktów na specjalnie przygotowanej karcie gry.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.