Bezzałogowe statki powietrzne oszczędzają czas i pieniądze

1688624975 dron tauron

fot: Tauron

Przelot nad siecią ciepłowniczą wykonywany jest zarówno z kamerą termowizyjną, jak i wizyjną. Pozwala to na wygenerowanie ortofotomap odzwierciedlających położenie sieci ciepłowniczej oraz warunki terenowe

fot: Tauron

Drony w górnictwie węglowym to nic nowego. Stosuje się je już od kilku dobrych lat. Są wykorzystywane do pomiarów objętości zwałów węgla, szacowania szkód górniczych i nielegalnej eksploatacji kopalin. Uzbrojone w kamery, monitorują teren zakładów górniczych. Ułatwiają wiele zadań wykonywanych zwłaszcza przez służby geologiczne.

Dron wykonuje manewry w sąsiedztwie jednego z kopalnianych szybów. W ułamku sekundy zmienia kierunek lotu. To zatrzymuje się w miejscu, to znów zrywa do dalszego lotu. Na bieżąco wykonuje fotografie, z których następnie tworzy się ortofotomapę. Jest to mozaika poprawnych geometrycznie i tonalnie obrazów lotniczych, przedstawionych w zdefiniowanym układzie współrzędnych. W krótkim odstępie czasu zostają one połączone z sobą w zaprojektowanym wcześniej zakresie. Można z nich utworzyć model terenu w technologii 3D. Fotografie pozwalają dokładnie przeanalizować powierzchnię działek pod względem ewentualnych szkód wywołanych ruchem zakładu górniczego, a nawet skontrolować dokładnie spływy w rowach odwadniających terenów rolnych, aby następnie precyzyjnie określić deformacje terenu. Z kolei loty nad zwałowiskami węgla i sporządzone w trakcie nich pomiary dadzą informację o ich objętości. Pomiary wykonywane są w czasie rzeczywistym, co znacznie przyspiesza inwentaryzację. Kiedyś opracowanie takich danych kosztowało wiele godzin pracy całego sztabu ludzi. Do czego może się jeszcze przydać dron w kopalni? Na pewno do monitorowania terenu zakładu górniczego lub inwentaryzacji (inspekcji) miejsc trudno dostępnych, takich jak np. kominy.

Szkopuł jednak w tym, że istnieje wiele rozmaitych obostrzeń związanych z użytkowaniem tego rodzaju bezzałogowych statków powietrznych. Kategoria otwarta (OPEN) – obejmująca jedynie operacje w zasięgu wzroku i drony o masie poniżej 25 kg, umożliwia loty do maksymalnej wysokości 120 m nad terenem lub ponad przeszkodą wyższą niż 120 m, lecz jedynie za zgodą zarządcy takiej przeszkody. Zawiera trzy podkategorie lotów: A1, A2, A3. Komisja Europejska wprowadziła również podział samych dronów na klasy od C0 do C4 dla kategorii otwartej i C5 oraz C6 dla kategorii szczególnej. W kopalniach najczęściej używa się dronów klasy C2. Mogą one latać w podkategoriach A2 (blisko ludzi, minimalnie 5 m w trybie niskiej prędkości lub 30 m od ludzi – w normalnym trybie prędkości) i A3 (z dala od ludzi, 150 m od zabudowy). Do tej grupy zaliczają się maszyny o masie od 900 g do 4 kg, latające z prędkością nie szybszą niż 80 m/s. Są one wyposażone w dodatkowe systemy służące do prowadzenia badań terenowych. W oparciu o dane, które dron zapisuje w swej pamięci, opracowuje się rozmaite analizy i raporty.

Pilotowanie takiego bezzałogowego statku powietrznego wymaga posiadania odpowiednich uprawnień odpowiadających danej klasie drona, które począwszy od stycznia br. uległy zmianie. Obecnie można je uzyskać w kategoriach otwartej A1-A3 lub szczególnej STS-01 – STS-02. Ta pierwsza przeznaczona jest dla lotów niskiego ryzyka, które mogą być wykonywane bez konieczności uzyskania zezwolenia od Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Druga, dla operacji o średnim ryzyku, których parametry lotu wychodzą poza kategorię otwartą. Szkolenie na uprawnienia w kategorii otwartej można zaliczyć poprzez szkolenie on-line i egzamin dostępny na stronie internetowej. Z pozyskaniem uprawnień pilota lotów w podkategorii A2 jest już trochę trudniej. Trzeba również przejść szkolenie on-line, lecz egzamin należy przejść odpłatnie w wyznaczonym ośrodku szkolenia.

O każdym planowanym locie drona musi być poinformowana Polska Agencja Żeglugi Powietrznej za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. Dokonuje się tego w aplikacji DroneTower. W czerwcu br. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej uruchomiła portal CoTuLata.pl. Serwis udostępnia informacje o lotach dronów i umożliwia zgłaszanie podejrzanych lub niebezpiecznych lotów do odpowiednich służb. Wszystko po to, aby loty odbywały się bezkolizyjnie i bezpiecznie.

Drony są używane w kopalni Sośnica (PGG) i Pniówek (JSW). Posługuje się nimi także nadzór górniczy. Służą do wykonywania pomiarów dna zbiorników eksploatacyjnych oraz miejsc nielegalnego pozyskiwania kopaliny. Dron był wykorzystywany w projekcie o akronimie REECOL (PZDR) związanym z rekultywacją poeksploatacyjną, w którym bierze udział m.in. Polska Grupa Górnicza. Dzięki danym zebranym przez maszynę wyznaczano wskaźniki wegetacyjne, oparte na charakterystycznym dla roślin występowaniu kontrastu między odbiciem promieniowania widzialnego oraz z zakresu bliskiej podczerwieni. Drony są niezwykle cennym narzędziem w procesie bezinwazyjnego badania roślinności. Będzie to miało kluczowe znaczenie dla obserwacji i oceny postępów rekultywacji hałd górniczych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zarząd woj. śląskiego otrzymał wotum zaufania i absolutorium z wykonania budżetu

Zarząd woj. śląskiego otrzymał wotum zaufania oraz absolutorium z wykonania budżetu za 2025 r. – Woj. śląskie generalnie jest w dobrej kondycji, to jedno z lepszych miejsc do życia, jeżeli chodzi o nasz kraj. Natomiast, jak wszędzie, mierzymy się z jakimiś problemami – mówił po głosowaniach marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa.

Pod ziemią bez kompromisów. Jak zmienia się bezpieczeństwo pracy w kopalniach PKW

Nie ma dziś bezpiecznego i wydajnego górnictwa bez ciągłej modernizacji infrastruktury, maszyn i systemów pracy. Choć ryzyka wpisanego w pracę pod ziemią nie da się całkowicie wyeliminować, nowoczesne technologie pozwalają skutecznie ograniczać jego skalę i poprawiać warunki pracy załogi. Z tego założenia wychodzi Południowy Koncern Węglowy, realizując działania ukierunkowane na zwiększenie bezpieczeństwa, poprawę warunków pracy oraz efektywności wydobycia. 

50 turbin na Bałtyku. Oto Orlen finalizuje budowę pierwszej morskiej farmy wiatrowej

Na morskiej farmie wiatrowej Baltic Power zainstalowano już 50 z 76 turbin. Najbardziej zaawansowany projekt offshore w Polsce wchodzi w końcową fazę realizacji. Trwają kluczowe testy infrastruktury oraz przygotowania do przekazywania energii do krajowej sieci elektroenergetycznej. 

ING spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. o 3,4 proc.

Ekonomiści ING spodziewają się wzrostu polskiego PKB w 2026 r. na poziomie 3,4 proc. - poinformował w komentarzu do danych GUS Adam Antoniak. Dodał, że w drugim kwartale br. dynamika konsumpcji prywatnej powinna być nieco niższa niż kwartał wcześniej.