fot: Ryszard Stelmaszczyk
W górnictwie trudno by znaleźć takiego „szaleńca”, który odważyłby się robić doktorat, będąc sztygarem zmianowym...
fot: Ryszard Stelmaszczyk
Ich tematem są przede wszystkim zagadnienia związane z zagrożeniami naturalnymi w górnictwie, ekonomia oraz bezpieczeństwo pracy w kopalni.
Kiedy w 1981 r., po skończonym technikum budowlanym, dr Kutkowski zaczynał pracę w dziale wentylacji w ówczesnej kopalni „Jastrzębie”, nie myślał, że tak bardzo pochłoną go badania naukowe. – Zaczynałem jako pomoc dołowa i budowałem na dole tamy – wspomina początki pracy w kopalni.
W 1987 r. zdecydował się na studia na Wydziale Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej. Siedem lat później miał już dyplomy inżyniera i magistra. Zanim jednak ukończył studia przeniósł się na oddział wydobywczy. – Na trzecim roku studiów na zajęciach dostałem pytanie na temat przenośników ścianowych, a prawie nic o tym nie wiedziałem. Stąd moja decyzja o przeniesieniu się z wentylacji na wydobycie – wyjaśnia dr Kutkowski.
Studiami się nie chwalił Na wydobyciu nie było łatwo, bo pracował na oddziale, gdzie urabiano węgiel metodą tradycyjną: strzelanie, ładowanie urobku łopatami, ręczna przebudowa przenośnika ścianowego, tamowanie i podsadzanie ściany.
– To była ciężka praca, a na jakąś ulgę nie mogłem liczyć, bo studiami się nigdy nie chwaliłem – zaznacza. Do dozoru górniczego został przyjęty po uzyskaniu w 1992 r. zatwierdzenia na stanowisko nadgórnika. – Wiele zawdzięczam ówczesnemu kierownikowi oddziału mgr. inż. Józefowi Pawlinowowi (obecnie naczelny inżynier w kopalni „Borynia” – red.). To był kierownik, o którym mogę powiedzieć, że czegoś mnie nauczył – komentuje.
Tematem pracy magisterskiej dr. Kutkowskiego był wpływ wstrząsów na wydzielanie się metanu. – To zagadnienie bardzo mnie zaciekawiło już podczas analiz wydruków metanometrycznych, ponieważ zauważyłem pewne powtarzalne zjawiska. Tego praktycznie nikt specjalnie nie analizował. Dyrektor Instytutu Eksploatacji Złóż Politechniki Śląskiej, nieżyjący już prof. Bernard Drzęźla, powiedział mi po obronie pracy magisterskiej, że ta praca to dobry materiał na doktorat, tylko muszę ją mocniej udokumentować, wyjaśnić zjawiska zachodzące i dobrze przeanalizować – relacjonuje.
Zbieranie materiałów do doktoratu zajęło Kutkowskimu pięć lat. W 1999 r., jako sztygar zmianowy, przystąpił do pisania pracy pt.: „Wpływ wstrząsów górniczych na wydzielanie metanu, lokalnie zakłócający przewietrzanie kopalni”.
Dwa lata później był już posiadaczem tytułu doktora nauk technicznych. – W górnictwie trudno by znaleźć takiego „szaleńca”, który odważyłby się robić doktorat, będąc sztygarem zmianowym – podkreśla z satysfakcją Kutkowski. – Kiedy ujawniłem swój zamiar, to słyszałem opinie, że to jest niemożliwe, żeby ktoś pracował jako sztygar i zrobił doktorat. Okazuje się, że chyba przetarłem szlak.
Jeszcze przed obroną doktoratu, pod koniec 2000 r., Kutkowski został przeniesiony z oddziału zbrojeniowo-likwidacyjnego do utworzonego w kopalni działu controlingu. Aby tam pracować skończył szkołę controlingu i uzyskał dyplom dyplomowanego kontrolera. Dwa lata później przeszedł do działu zarządzania bezpieczeństwem pracy.
Efektywna działalność badawcza
Po katastrofie w kopalni „Jas-Mos” w lutym 2002 r. (zginęło wówczas 10 górników), Kutkowski był inicjatorem zmian w funkcjonowaniu systemu zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy, a szczególnie zmian mentalności górników.
W 2005 r. był współodpowiedzialny za wdrożenie w kopalni zintegrowanego systemu zarządzania jakością i środowiskowego. Sprawy związane z bezpieczeństwem pracy na dole stały się głównym zagadnieniem w działalności badawczej dr. Kutkowskiego.
Po uzyskaniu doktoratu zaczął współpracę z instytucjami naukowymi: Politechniką Śląską, AGH, PAN, GIG. – Jednocześnie ciągle obserwowałem i interesowałem się wstrząsami pochodzenia górniczego i ich wpływem na środowisko pracy na dole – mówi Kutkowski. Swoje prace badawcze zaczął prezentować na różnych konferencjach naukowych w kraju i za granicą. Często były nagradzane i wyróżniane. Pierwszą nagrodą była „Złota lampka górnicza PAN” przyznana dr. Kutkowskiemu za najciekawszy artykuł wygłoszony na konferencji „Warsztaty górnicze 2002”.
Później zaczęły się wyjazdy za granicę – do Australii, USA, Chin, na Ukrainę. – W 2005 r. zostałem zaproszony na konferencję naukową do Australii, gdzie zaprezentowałem referat „Badania ryzykownych zachowań górników, elementem poprawy bezpieczeństwa w kopalni” – mówi Kutkowski. Wykład był tak ciekawy, że rok później Kutkowski otrzymał kolejne zaproszenie, tym razem z Amerykańskiego Stowarzyszenia Higieny Zawodowej, na konferencję w Chicago.
W tym samym roku otrzymał także zaproszenie od Australijskiego Stowarzyszenia Higienistów Zawodowych na konferencję poświęconą ryzyku zawodowemu. Za wygłoszony tam, wraz z dr. Mieczysławem Lubryką (kierownik działu przygotowania produkcji w kopalni „Jas-Mos” – red.), referat otrzymał wyróżnienie za wysoki poziom techniczny prezentacji.
Efektem prac badawczych dr. Kutkowskiego na temat bezpieczeństwa pracy nie są tylko referaty i publikacje naukowe, ale także rozwiązania stosowane w praktyce. Jednym z nich jest sygnalizator optyczno-akustyczny z własnym źródłem zasilania. Urządzenie ostrzega świetlnie i akustycznie pracowników zatrudnionych na dole przed nadjeżdżającą kolejką, co znacznie poprawia bezpieczeństwo na drogach transportu.
Sygnalizator opracował wraz z zespołem pracowników kopalni „Jas-Mos”, Instytutu Techniki Górniczej „Komag” oraz FUSiT „Sygnały”. Jest on zgłoszony do Urzędu Patentowego. Swoje doświadczenie oraz wiedzę teoretyczną i praktyczną zdobytą na dole kopalni dr Kutkowski wykorzystuje jako biegły sądowy z zakresu górnictwa i geologii w Sądzie Okręgowym w Gliwicach, i jako członek Komisji Górnictwa PAN w Katowicach (II kadencja).
Poza pracą zawodową dr Kutkowski zaangażował się także w działalność na rzecz dzieci niepełnosprawnych z Domu Nauki i Rehabilitacji w Jastrzębiu Zdroju, którym pomaga w organizacji wycieczek. Zorganizował im, m.in. pierwszy wyjazd do kopalni w Wieliczce. – Płakały ze szczęścia, że były pod ziemią. To było bardzo wzruszające – wspomina wycieczkę dr Kutkowski. Na pytanie, czy nie myślał o poświęceniu się wyłącznie pracy naukowej, dr Kutkowski odpowiada: – Wolę być bliżej praktyki. Tutaj w kopalni ciągle znajduję ciekawe tematy do badań.