Dr Danuta Krzyżyk: Rzecznikami etyki jesteśmy wszyscy
Z początkiem lutego 2008 r. objęła Pani funkcję rzecznika ds. etyki w dużej, górniczej firmie. Jestem ciekaw, z jakimi rozterkami łączył się ten przeskok ze świata akademickiego w odmienne środowisko górnicze?
- Prawda, przyjmując tę rolę nie byłam wolna od niepokoju i rozmaitych wątpliwości. Wchodziłam wprawdzie w mało dla mnie znany świat górnictwa, choć w nie odmienny obszar etyki. Kształcenie przyszłych nauczycieli również łączy się przecież z kształtowaniem, właściwych tej profesji, standardów etycznych. Stąd tylko krok do etyki biznesu i sztuki negocjacji, które poznawałam na studiach podyplomowych.
Zachowania każdej z firm, w tym spółek górniczych, podlegają rygorom prawa, egzekwowanym przecież przez wiele instytucji państwowych. Czy możliwe jest wytyczenie „cienkiej linii”, rozgraniczającej to, co niezgodne z prawem, od tego, co nieetyczne?
- Najprościej byłoby powiedzieć, że tę „linię” wyznacza sumienie każdego z nas. W tym sensie rzecznikiem etyki, bez względu na pełnioną rolę i zajmowane stanowisko, jest każdy z nas. Można by się też odwołać do uniwersalnych wartości, płynących z Dekalogu. W przypadku KHW SA precyzują je, przyjęte w tej firmie, Kodeks etyki i katalog dobrych praktyk. Zawarty w nich zbiór zasad nie ma wprawdzie mocy egzekucyjnej, niemniej stanowi deklarację przywiązania przedsiębiorcy do respektowania uniwersalnych standardów etycznych. Nie jest to jakaś fanaberia. Blisko 80 proc. wielkich amerykańskich korporacji ma swoje kodeksy etyczne i rzeczników ds. etyki.
Na czym na co dzień ogniskuje się Pani rola?
- Głównym zadaniem rzecznika – jak je pojmuję – jest doradztwo i dbałość o przestrzeganie standardów etycznych. Mieści się w nim zwłaszcza monitorowanie przestrzegania zasad etycznych, promowanie takich zachowań, inicjowanie działań związanych z popularyzacją Kodeksu etycznego oraz zapobieganie konfliktom, wynikającym z naruszania zawartych w nim zasad.
Pracownik, który doznał krzywdy, bądź niesprawiedliwości, może pójść na dyżur dyrektorski, poprosić o pomoc swój związek zawodowy...
Czy rzecznik ds. etyki jest jeszcze jednym „biurem skarg i zażaleń”?
- Od lutego, czyli odkąd pełnię rolę rzecznika, każdego tygodnia kontaktowało się ze mną po kilku pracowników. Z oczywistych względów nie mogę ujawnić treści takich indywidualnych rozmów, ponieważ kontakty z rzecznikiem zasadzają się na całkowitej dyskrecji. Ogólnie interwencje te dotyczyły nie tylko obszaru spraw zawodowych, ale i prywatnych. Najczęściej docierały do mnie sygnały o nieprawidłowościach w relacjach z przełożonymi i innymi pracownikami. Podnoszono także kwestie warunków pracy oraz niewywiązywania się poszczególnych osób, bądź jednostek firmy z podjętych zobowiązań. Rzadziej, co może cieszyć, przychodziło mi mierzyć się ze skargami na przejawy zawodowej niesprawiedliwości, dyskryminacji, mobbingu i zachowań w jakikolwiek inny sposób naruszających godność osobistą pracowników. Wyraźnie chcę zarazem zaznaczyć, że w ramach swojej działalności nie wchodzę w kompetencje związków zawodowych, społecznej inspekcji pracy, acz – kiedy zachodzi taka potrzeba – chętnie z nimi współpracuję.
Czy Pani może podać jakieś przykłady?
- Pracownik zaplanował urlop, uzyskał przyrzeczenie przełożonego, że w uzgodnionym czasie go otrzyma, wykupił rodzinne wczasy za granicą, i nagle nowy szef odrzuca tę wcześniejszą umowę.
Jest Pani zasypywana anonimami?
- Odnotowałam tylko trzy takie przypadki. Nie reagowałam na nie. Uważam, że miejscem anonimu jest kosz na śmieci.
Jaka jest skuteczność działalności rzecznika etyki?
- W czasie, odkąd pełnię tę rolę, udało mi się pomóc kilkunastu osobom. Oczywiście, nigdy nie interweniuję pochopnie i emocjonalnie. Zanim zaangażuję się w jakąś sprawę, przedtem każdorazowo przeprowadzam selekcję i ocenę sygnalizowanych problemów pod kątem ich spójności z Kodeksem etycznym.
Ten przyjęty w Holdingu zbiór zasad etycznych rozciąga się nie tylko na relacje w obrębie samej firmy, ale też z jej kontrahentami i szeroko pojmowanym otoczeniem. Czy rzecznik etyki spotyka się i z takimi interwencjami?
- Tak. Zdarzyło się, że o moją interwencję zwrócił się kontrahent spółki, narzekając, że został potraktowany nierzetelnie. Wyjaśnienie problemu trwało trzy miesiące, ale koniec końców sygnalizowany przez niego problem został załatwiony po jego myśli.
Rozmawiał: Jerzy Chromik
∆
Zawarty w nich zbiór zasad nie ma wprawdzie mocy egzekucyjnej, niemniej stanowi deklarację przywiązania przedsiębiorcy do respektowania uniwersalnych standardów etycznych. Nie jest to jakaś fanaberia.