Dostawcy stoczni szukają alternatywy

Stoczniowcy alarmują. Ich zdaniem po likwidacji zakładów w Gdyni i Szczecinie pracę może stracić nawet 60 tysięcy osób. Ale kooperanci zachowują zimną krew. Stocznie w Gdyni i Szczecinie mają zostać zlikwidowane do końca maja, a ich aktywa sprzedane w przetargach, które ruszają dziś. Dalsza produkcja stoczniowa stoi tam pod znakiem zapytania - napisała \"Rzeczpospolita\".

O zwolnieniach nie ma na razie mowy w produkującym silniki okrętowe poznańskim Cegielskim, jednej z największych firm współpracujących z oboma zakładami. – Zarząd nie informował nas o takich planach – mówi „Rz” Marek Tyliński, wiceprzewodniczący zakładowej „S”.

– Na razie nie przeprowadzaliśmy redukcji zatrudnienia, szukamy możliwości cięcia kosztów gdzie indziej – podaje Bogdan Klepacz, pełnomocnik zarządu Cegielskiego. Spółka w ostatnich latach ograniczyła sprzedaż silników na potrzeby krajowych stoczni. W tym roku stanowi ona zaledwie 15 proc. produkcji. W przeszłości sięgała nawet 50 proc. – Szukamy nowych zastosowań silników, mniejsze mogą być wykorzystywane np. jako agregaty, i nowych rynków – mówi Klepacz. – W 2009 r., mimo kryzysu w branży stoczniowej, jesteśmy optymistami. Kłopoty mogą się zacząć przy ustalaniu portfela zamówień na 2010 r. Dlatego trudno wykluczyć zwolnienia w dalszej perspektywie. Jednak nigdy nie jest tak, że gdy jakaś gałąź przemysłu upada, kooperanci też zamykają bramy. Raczej rozglądają się za lepszymi rozwiązaniami.

Podobnego zdania jest Andrzej Sielski, prezes i dyrektor finansowy Radpolu, innej firmy z listy kontrahentów stoczni w Gdyni i Szczecinie (kupowały od niej m.in. izolatory pod kable). – Problem likwidacji stoczni nas nie dotknie. Bo zdając sobie sprawę z tego, że oba zakłady mają trudności z regulowaniem zobowiązań, od dwóch lat ograniczaliśmy współpracę. Znaleźliśmy w Azji bardzo dobrego odbiorcę towarów sprzedawanych wcześniej stoczniom i teraz handlujemy z nim – mówi. – Co prawda to tylko 0,5 proc. naszej produkcji, ale zależy nam na tym przemyśle. Utrzymujemy też wciąż kontakt z klientami stoczniowymi, bo zawsze istnieje szansa na większe jednorazowe zamówienia.

Przedstawiciele części firm kooperujących ze stoczniami nie chcą się oficjalnie wypowiadać na temat perspektyw ich działalności po 31 maja, kiedy oba zakłady przestaną istnieć, m.in. by „nie siać paniki wśród załogi”. Żaden z nich nie spodziewa się jednak masowego efektu domina.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PGE ruszyła z budową gigantycznego magazynu energii w Gryfinie. Będzie miał 400 MW mocy

PGE rozpoczęła budowę Magazynu Energii Gryfino w Nowym Czarnowie. Bateryjna instalacja o mocy do 400 MW i pojemności co najmniej 800 MWh ma być jednym z największych tego typu obiektów w Polsce i Europie, a jej uruchomienie zaplanowano na koniec 2028 roku.

Jak zabezpiecza się głębokie wykopy na terenach pogórniczych?

Budowy na terenach pogórniczych wiąże się z dużym ryzykiem, ponieważ grunt może być niestabilny. Wiele z tych problemów można jednak zniwelować, odpowiednio zabezpieczając głębokie wykopy. W jaki sposób robią to doświadczone firmy budowlane? Sprawdźmy!

Jest porozumienie w sprawie handlu emisjami ETS

Parlament Europejski i państwa członkowskie UE dogadały się na temat rezerwy stabilności rynkowej.

Węgiel wraca do elektrowni – ceny gazu szaleją

Według szacunków analityków, produkcja energii elektrycznej z węgla wzrośnie o około jedną czwartą w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, podczas gdy produkcja ze źródeł gazowych spadnie w podobnym stopniu.