Dość obietnic pod Krzyżem Wujka!
fot: Jarosław Tondos
Wyroki skazujące zomowców, uczestniczących w pacyfikacji kopalni Wujek są ostateczne - zadecydował Sąd Najwyższy
fot: Jarosław Tondos
- W ten sposób protestujemy z powodu niewypłacenia odszkodowań ofiarom pacyfikacji kopalni - mówi Krzysztof Pluszczyk, przewodniczący komitetu. - Pod Krzyżem górników od lat kolejna władza składa wciąż te same obietnice, że czas najwyższy uregulować te rachunki krzywd. I co? Nic.
Prezydent RP Lech Kaczyński zapowiadał w 2006 roku: - Poza sprawiedliwością wymierzaną przez sądy, jest jeszcze inna sprawiedliwość - zadośćuczynienie moralne i materialne. Jesteśmy na dobrej drodze, jesteśmy bliscy rozwiązania w imię elementarnej sprawiedliwości i elementarnej prawdy o naszej historii.
Rok temu w grudniu w tym samym miejscu wicepremier Waldemar Pawlak mówił: \"Czas pewne sprawy zakończyć tak, aby ci, którzy opłakiwali śmierć swoich najbliższych mieli poczucie, że ojczyzna nie tylko pamięta, ale podaje pomocną dłoń, wspiera\".
We wrześniu br. głos zabrał premier Donald Tusk i też zapewniał, że rząd chce wypłacić odszkodowania. Skończyło się, jak zawsze, na obietnicach.
W ciągu 27 lat, jakie minęły od tych wydarzeń rodziny zastrzelonych górników, ranni uczestnicy strajku nie wystąpili na drogę sądową, by te odszkodowania uzyskać. Liczyli na dobrą wolę władzy i ugodowe załatwienie sprawy - podkreśla \"Dziennik Zachodni\".
Negocjacje w sprawie wypłaty odszkodowań prowadzili pełnomocnicy rodzin górników z byłym komendantem policji gen. Markiem Bieńkowskim i byłym szefem MSWiW Markiem Dornem. Mowa była o kwotach zadośćuczynienia, jakie wypłaca resort za błędy policjantów, w wyniku których giną ludzie. Rozmowy zostały przerwane przez stronę rządową bez podania powodów.
Rząd Tuska wypłacił już jednorazowe odszkodowania w wysokości 50 tys. zł ofiarom Grudniu 1970 roku na Wybrzeżu. Dla rodzin z Wujka ma nadal tylko obietnice.
Ofiary tragicznej pacyfikacji kopalni Wujek nie chcą już słuchać obietnic władzy, że ojczyzna o nich pamięta i wypłaci odszkodowania, bo to są zapewnienia bez pokrycia. Dlatego społeczny komitet pamięci poległych górników nie zaprosił przedstawicieli władz centralnych na tegoroczne uroczystości rocznicowe pod Krzyżem-Pomnikiem w Katowicach.
- Znów skończyłoby się na obietnicach, choć minęło od tych wydarzeń 27 lat - mówi Krzysztof Pluszczyk, uczestnik strajku w 1981 roku, a dziś strażnik pamięci tamtej tragedii.
Społeczny komitet, na którego czele stoi, jest organizatorem i gospodarzem rocznicowych uroczystości. - Jeśli ktoś z Kancelarii Premiera czy Kancelarii Prezydenta RP pojawi się pod Krzyżem nieproszony, to, oczywiście, nie zostanie wyproszony - dodaje Pluszczyk e rozmowie z \"DZ\". - Nawet powitam tę osobę, ale przypomnę, jaki mamy żal do władzy za te niezapłacone rachunki.