Donbas będzie budował w Gdańsku tylko małe statki
- Propozycja jest następująca: na razie zmniejszamy moce produkcyjne ze 170 do 160 tys. CGT (są to jednostki przeliczeniowe, w których mierzy się wielkość produkcji stoczniowej - red.) i budujemy statki na wszystkich trzech pochylniach. Do roku 2013 zamykamy je, a w międzyczasie przebudowujemy zakład na wydajną stocznię kompaktową wyspecjalizowaną w statkach typu off shore - oznajmia Jacek Łęski, rzecznik ISD Polska.
Czy Komisja się na to zgodzi? Nieoficjalne, wstępne rozmowy w tej sprawie z udziałem unijnych urzędników oraz przedstawicieli inwestora odbyły się w ubiegłym tygodniu w Brukseli. Miały przygotować grunt pod negocjacje, które rozpoczną się prawdopodobnie na początku kwietnia. Ale próba rozwiązania impasu łatwo może spalić na panewce - napisał \"Dziennik\".
Unijne warunki idą bowiem znacznie dalej niż propozycje Donbasu. Komisja chce zredukowania zdolności do 100 tys. CGT i zamknięcia dwóch pochylni. Stocznia od początku zdecydowanie je odrzucała, jako prowadzące do bankructwa. Zresztą podobnie stanowisko zajmował wcześniej Donbas: by uniknąć narzucenia ograniczeń, już przed przejęciem zakładu zadeklarował spłatę udzielonej pomocy publicznej.
Ukraińcy stoją jednak pod ścianą. Przyznają, że nie zdołali porozumieć się z KE w sprawie wysokości pomocy, którą stocznia wylicza na 35-50 mln zł, natomiast KE na 750 mln zł. W tej sytuacji pozostaje im dogadanie się w sprawie ograniczenia produkcji. \"Komisja nie chce pokazać, w jaki sposób doliczyła się tak wysokiej kwoty. Doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu jej do tego zmuszać\" - tłumaczą przedstawiciele ISD.