Domy stoją, a stać nie powinny

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Rozbiórka budynku przy ulicy Brzozowej w Gierałtowicach już się rozpoczęła... 25 lat po czasie.

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Szkody górnicze. Wnioski o odszkodowania w Gierałtowicach odsłoniły formalny problem. Na terenie gminy znajdują się domy, które z formalnego punktu widzenia od lat 80. ubiegłego wieku nie powinny nie tylko być zamieszkane, ale co ważniejsze - w ogóle istnieć.

Powstałe w nich szkody, związane z prowadzoną eksploatacją górniczą, były tak duże, że koszty ich ewentualnego remontu przewyższały ich wartość.

- W związku z tym zapadły decyzje o wypłacie odszkodowań właścicielom, a budynki zakwalifikowano do rozbiórki - tłumaczy Trybunie Górniczej Beata Pabiszczak, kierownik zespołu ds. szkód górniczych kopalni Sośnica-Makoszowy, której podlegają opisywane tereny.

Zgodnie z prawem po wypłacie odszkodowań budynki przestały kopalnię interesować. Warto podkreślić, że mowa tu o domach, które miały zostać rozebrane przed rokiem 1987. Sprawa wydawała się więc od wielu lat zamknięta, ale wydarzenia sprzed dwóch lat sprawiły, że na osi gmina-kopalnia powstało pewne zamieszanie.

Po powodzi
W roku 2010 w wyniku wylania rzeki Kłodnicy i powodzi, która dotknęła m.in. właśnie Gierałtowice, uległy zniszczeniom położone na terenie gminy obiekty mieszkalne.

Poszkodowani mieszkańcy, zmuszeni do przeprowadzenia remontów, zwrócili się do władz samorządowych o środki na likwidację skutków klęski w swoich domostwach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie okazało się, że część domów, których właściciele starają się o sfinansowanie napraw, to właśnie te obiekty, które od roku 1987 nie powinny już istnieć. Jak się jednak okazuje, taki stan rzeczy nie wynika ze złych intencji mieszkańców.

- Tam w wielu przypadkach dawno nie mieszkają już ci ludzie, którym przedstawiono nakaz rozbiórki. Czasem są to już drudzy czy trzeci właściciele domu, którzy mogli nawet nie wiedzieć o nakazie - wyjaśnia Beata Pabiszczak.

17 właścicieli z wnioskami o środki na likwidację szkód wyrządzonych przez żywioł zwróciło się też do kopalni Sośnica-Makoszowy, gdyż część zniszczeń powstała z powodu niewywiązania się kopalni z regulacji Potoku Chudowskiego. Prace mogłyby zostać wykonane już dawno, jednakże dopiero po wykupieniu przez kopalnię ziemi, ale żądane za nią kwoty wielokrotnie przekraczają te, które sąd wyznaczył dla gruntów przeznaczonych pod obwałowanie pobliskiej Kłodnicy.

- Zasadność roszczeń uznano w dziesięciu przypadkach. W trakcie ich oceny zgodnie z wytycznymi zarządu Kompanii Węglowej kopalnia każdy wniosek rozpatrywała indywidualnie. Podstawowym kryterium oceny był brak realizacji zadań hydrotechnicznych, do których kopalnia była na ową chwilę zobowiązana. Należy zaznaczyć jednak, że żaden z dziesięciu obiektów, w których kopalnia uznała szkodę, nie był nigdy wcześniej przedmiotem postępowania, w wyniku którego zostało wypłacone jednorazowe odszkodowanie - wyjaśnił nam dyrektor kopalni Grzegorz Mendakiewicz.

Takie budynki pojawiły się jednak wśród tych, których właściciele z wnioskiem o odszkodowania wystąpili do gminy. Sprawą zainteresowała się Najwyższa Izba Kontroli, która w tej chwili stara się uzyskać od samorządu wyjaśnienia dotyczące dwóch problemów. Po pierwsze faktu, że na terenie gminy stoją zamieszkane budynki, które miały zostać już dawno rozebrane, a po drugie - kwestii uzyskania przez poszkodowanych w powodzi mieszkańców odszkodowań z dwóch różnych źródeł. Jak się bowiem okazuje, podpisali oni zobowiązania, zgodnie z którymi mieli informować gminę o każdej zmianie swojej sytuacji majątkowej w toku postępowania, zmierzającego do wypłaty przez urząd środków na popowodziowe naprawy.

Między gminą a kopalnią
W Zespole ds. szkód górniczych kopalni Sośnica-Makoszowy dowiedzieliśmy się, że gmina wystąpiła do kopalni z wnioskiem o udzielenie informacji, komu i jakie kwoty kopalnia wypłaciła.

- Nie sądzę jednak, byśmy musieli gminnym urzędnikom mówić, jakie kwoty poszczególni mieszkańcy od kopalni otrzymali. Przekazaliśmy oczywiście urzędowi dokumenty z wykazem obiektów, które kopalnia remontowała - wyjaśnia kierownik zespołu.

Jak udało nam się ustalić, w przypadkach, w których kopalnia finansowała remonty uszkodzonych budynków, procedura przebiegała wg zasady, że każdy etap remontu był "odbierany" przez zatrudnionego przez kopalnię inspektora i opłacany właścicielowi remontowanego obiektu na bieżąco. W przypadku odszkodowań od gminy sytuacja wygląda jednak nieco inaczej, gdyż tam odszkodowania wypłacano wyłącznie na podstawie faktur przedstawionych przez mieszkańców.

Z pytaniami i prośbą o wyjaśnienie sprawy ze strony samorządu zwróciliśmy się do wójta Gierałtowic, jednak w jego sekretariacie poinformowano nas, że wójt przygotowuje oświadczenie dla mediów i przekaże je drogą mailową. Wyjaśnienia do tej pory nie otrzymaliśmy.

Tendencja rosnąca
Na koniec warto przytoczyć pewne kwoty, a konkretnie te, które kopalnia Sośnica-Makoszowy wydała w ostatnich latach i zamierza wydać na realizację usuwania szkód górniczych na terenie samych Gierałtowic. Widać zdecydowany wzrost. W roku 2009 było to 12 mln 646 tys. zł, rok później blisko 15 mln, w 2011 już 21 mln 685 tys., a na rok bieżący zaplanowano na ten cel sporo ponad 33 mln zł. Do końca marca ponad 700 tys. wydano już na roboty hydrotechniczne, a ponad 820 tys. na remonty domów i budynków gospodarczych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.