Dokładnie 11 czerwca pobił na Stadionie Śląskim rekord Guinnessa, teraz szykuje się do podobnego wyczynu

fot: ARC

Dariusz Kołodziejczyk trenuje na Stadionie Śląskim w Chorzowie przed swoim występem

fot: ARC

Zawsze marzył o tym, żeby być w czymś najlepszy na świecie. W końcu dopiął swego i to nie raz. Dariusz Kołodziejczyk z Knurowa to rekordzista Guinnessa. Po ostatnim swoim sukcesie na Stadionie Śląskim, kiedy to odbijał piłkę głową, idąc tyłem na dystansie 2460 m, odgraża się, że nie spocznie na laurach.

W „Kotle Czarownic” trwa Silesian Cup. Na trybunach kilka tysięcy widzów. Na bieżnię wkracza Dariusz Kołodziejczyk. W dobrym nastroju, wyraźnie rozluźniony, bierze do rąk futbolówkę. Podrzuca ją, zaczyna odbijać głową i jednocześnie rusza tyłem. Po niespełna godzinie mija 2201 m. Publiczność szaleje. Jest rekord Guinnessa. A on niewzruszenie wędruje dalej tyłem. Sędzia liczy kolejne metry. Jest ich w sumie 2460. I wreszcie koniec! Rekord pobity! – Koncentracja ruchowa, skupienie, orientacja w terenie i jest sukces – podsumowuje mistrz. Wiadomo jednak, że bez pracy nie ma kołaczy. Kołodziejczyk, wielki entuzjasta tricków piłkarskich, trenuje od lat. Swoją przygodę z piłką nożną zaczął jeszcze jako uczeń pierwszej klasy podstawówki.

Idol pobił rekord Maradony
– W wieku 13 lat zachęcono mnie, abym spróbował treningów z juniorami. Szło mi dobrze, ale bardziej podobała mi się lekkoatletyka. Zapisałem się do Sokoła Knurów i biegałem. Nie odnosiłem jakichś wielkich sukcesów, ale zawsze udawało mi się zakończyć rywalizację w pierwszej dziesiątce. Kilka lat temu, jako pracownik ruchu Knurów kopalni Knurów-Szczygłowice, triumfowałem nawet w Mistrzostwach Górników w biegu na 10 km z czasem 37 min i 40 sek. Zaliczyłem też 50 km w trakcie ultramaratonu w Brennej. To było ot tak, dla sprawdzenia się i kondycji. W wolnych chwilach zawsze lubiłem sobie poodbijać piłkę – wspomina rekordzista.

Już od dawna planował poprawić rekord Guinnessa w podbijaniu piłki. Zanim jednak rozpoczął starania w tym względzie, odwiedził Janusza Chomontka, swego wielkiego idola, wielokrotnego rekordzistę Księgi Rekordów Guinnessa w podbijaniu różnych rodzajów piłek, członka Towarzystwa Kontroli Rekordów Niecodziennych. W 1987 r. podbijając piłkę nożną, pokonał dystans 30 km na trasie z Ustki do Słupska, w czasie 8 godz. i 20 min. Poprawił również rekord Diego Maradony w żonglowaniu piłką. Słynny piłkarz doszedł do 7 tys., rekord Chomontka to 35 tys.
– Na koncie ma w sumie 19 rekordów. Długo rozmawialiśmy, otrzymałem od niego wiele cennych rad i wreszcie podjąłem decyzję. Będę bił rekord, ale to był ten pierwszy, bo ja mam na swym koncie także rekord najszybciej pokonanego maratonu z dryblowaniem piłki. Ustanowiłem go 7 października 2018 r. w trakcie PKO Silesia Półmaratonu – zwraca uwagę Dariusz.

Dwóch sędziów czuwało
Aby rekord został uznany przez Guinnessa, musiał przebiec standardowy dystans półmaratonu, wynoszący 21,097 km, z piłką przy nodze. Dokonał tego z imponującym wynikiem 1 godzina 35 minut i 59 sekund, znacznie lepszym od poprzedniego rekordzisty Hosama Yossefa ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na Stadionie Śląskim knurowianina czekało jednak o wiele trudniejsze zadanie. Chodziło bowiem o marsz tyłem z jednoczesnym odbijaniem piłki głową. Wybrał stumetrowy odcinek na prostej. W sumie w ciągu godziny pokonał go aż 25 razy, odbijając piłkę głową 2460 razy. Dotychczasowy rekord należał do Kosowianina Agima Agushiego, który niecałe dwa lata temu pokonał w ten sam sposób dystans 2200 m.

– Towarzyszyło mi dwóch sędziów, którzy czuwali nad prawidłowym przebiegiem bicia rekordu i sporządzali dokumentację. Jeden z nich naprowadzał mnie, gdy zbaczałem z toru. To było zgodne z ustaleniami. Poza tym piłka mogła mi spaść na ziemię i wtedy mógłbym od tego miejsca wznawiać, ale nie dopuściłem, żeby tak się stało, no bo co by to był za rekord? Najważniejsza jest w tym wszystkim podzielność uwagi. Mam ją. Mogę rozmawiać z sędziami, żartować, relaksować się i jednocześnie skupiać na kolejnych odbiciach – opisuje swe zmagania na bieżni Śląskiego Dariusz Kołodziejczyk.

Przyznaje, że gdy było już po wszystkim, odczuwał lekki ból głowy i towarzyszące mu zawroty, „jakby coś z błędnikiem było nie tak”. – To normalna reakcja po tylu uderzeniach piłki głową. Trenuję regularnie. Potrafię odbić piłkę około 10 tys. razy w ciągu godziny. W 6 minut tysiąc razy. Zwykle miewam wtedy bóle karku, bo to bądź co bądź duży wysiłek – wyjaśnia.

– Trenuję, kiedy mam wolny czas. Bywają dni, że ćwiczę nawet 2 albo 3 godziny, w zależności od samopoczucia. Staram się poświęcić piłce cztery treningi tygodniowo. Odbijam nie tylko głową, ale też stopą, kolanem, barkiem. Przymierzam się do rekordu Guinnessa w odbijaniu piłki barkiem. Potrafię zrobić to kilkaset razy. Lecz teraz bardziej interesuje mnie rekord Guinnessa w odbijaniu piłki głową z jednoczesnym ubieraniem i zdejmowaniem koszulki. Wynosi on 164 takie rozebrania i ubrania liczone jako jeden raz. Wykonam zgłoszenie do Londynu. Musi się udać, piłka mnie słucha. Odbijanie to moje hobby. Gdyby ktoś mnie w nocy zbudził i podał futbolówkę, to będę ją odbijał z zamkniętymi oczyma. Ile razy odbiłem piłkę w życiu? Sam już nie wiem, chyba kilka setek tysięcy razy, może milion – ocenia.
Termin i miejsce nie są jeszcze znane, ale nie będzie to obiekt otwarty. Raczej – jak mówi rekordzista – wybierze tym razem halę sportową lub odpowiednie pomieszczenie hotelowe.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śląskie znów stolicą światowej lekkoatletyki. Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej w Katowicach i Chorzowie

W najbliższy weekend, 22–23 sierpnia 2026 r., województwo śląskie ponownie stanie się centrum światowej lekkoatletyki dzięki Silesia Memoriałowi Kamili Skolimowskiej – polskiej odsłonie Diamentowej Ligi. Najpierw zawodnicy i kibice spotkają się w samym sercu Katowic, a dzień później rywalizacja przeniesie się na Superauto.pl Stadion Śląski w Chorzowie.

Fajer na Hoymie, czyli zakończenie wakacji w zabytkowej kopalni

Zabytkowa Kopalnia Ignacy w Rybniku po raz pierwszy stanie się miejscem wspólnego święta mieszkańców dzielnicy Niewiadom. Impreza pod hasłem „Fajer na Hoymie” odbędzie się 29 sierpnia 2026 roku i połączy rodzinne atrakcje z koncertami oraz pokazem Fontanny Parowej.

Z aparatem wśród górników. Z okazji Światowego Dnia Fotografii przypominamy zdjęcia Katarzyny Zaremby-Majcher

Obchodzimy dzisiaj Światowy Dzień Fotografii. Z tej okazji chwalimy się pracami red. Katarzyny Zaremby-Majcher, fotoreporterki od wielu lat pracującej dla Trybuny Górniczej i portalu netTG.pl. Utrwala w swoim obiektywie kopalnie, pracę i zwyczaje górnicze. Jest zawsze tam, gdzie coś ważnego się dzieje - i w dobrych, i w trudnych chwilach. Zobaczcie jej fotografie, a być może znajdziecie na nich także siebie.

Szyb Krystyna. Niezmiennie zachwyca, to perełka modernistycznej architektury

Wieża wyciągowa Szybu Krystyna w Bytomiu to jedna z najważniejszych i najpiękniejszych budowli industrialnych w naszym regionie. Co ciekawe, do współpracy przy wykonaniu projektu wieży zaproszono znanego architekta