Dokapitalizowanie Kompanii Węglowej

Siedziba KW TON06

fot: Jarosław Tondos

Związkowcy akcentowali w dyskusji, że spółka w niedostatecznym stopniu uzupełnia zatrudnienie po odchodzących na emerytury pracownikach

fot: Jarosław Tondos

Kompania Węglowa SA została dokapitalizowana środkami w wysokości 416 mln zł. Tym samym zostało w całości zrealizowane zobowiązanie rządu zapisane w „Strategii działalności górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 2007-2015”. Minister Skarbu Państwa i KW SA podpisali umowę w tej sprawie 28 grudnia 2010 r. – dowiedział się portal nettg.pl z komunikatu resortu gospodarki.

Na mocy podpisanej umowy, Skarb Państwa wniósł do Kompanii Węglowej 93,33 proc. akcji Huty Łabędy SA o łącznej wartości 287,9 mln zł, 100 proc. udziałów Nadwiślańskiej Spółki Energetycznej Sp. z o.o. w wysokości 29,9 mln zł oraz wkład pieniężny w kwocie 98,2 mln zł z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców.

22 grudnia 2010 r. Walne Zgromadzenie Kompanii Węglowej w osobie ministra gospodarki podjęło uchwałę w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego spółki o kwotę 416 mln zł w drodze emisji nowych akcji.

28 grudnia 2010 r. pomiędzy ministrem skarbu państwa i Kompanią Węglową została podpisana umowa o przekazaniu wkładu niepieniężnego i środków finansowych oraz objęciu przez Skarb Państwa akcji w podwyższonym kapitale zakładowym Kompanii Węglowej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.