Dobrymu sie szkodzi, jak sie złymu przepuści – ha! Żebyż to zawsze za złe karano, a za dobre nagradzano...
Dobry korany, lepszy bity – no, bez przesady z tą dyscypliną.
Dobry to człowiek ino skóra nicpóń – czyżby dusza anielska w czerepie rubasznym? Ja w te bajki nie wierzę.
Dobry chlyb, jak ni ma kołocza – ale z drugiej strony kołocz z kiełbasą!?
Dobry chlyb i z uości (plew), jak sie wto przepości – ale któż dziś tak naprawdę pości?
Dobrobycie, niy przibyda cie, zły bycie musza cie – to skomplikowane pozornie tylko; o dobre trudno a złe znosić trzeba i już. Taki fatalizm losu.
Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą
Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.