Dobre wyniki „Bogdanki” w pierwszym półroczu

Lubelski Węgiel „Bogdanka” w pierwszych sześciu miesiącach tego roku zarobił 106,2 mln zł – poinformowała „Rzeczpospolita”. Jest to o około 23 mln zł więcej niż w analogicznym okresie w 2009 r. Kopalnia uzyskała także 578 mln zł przychodów, co jest poprawą o blisko 58 mln zł w stosunku do pierwszego półrocza roku ubiegłego.

 

Zysk operacyjny skonsolidowanej grupy kapitałowej Lubelskiego Węgla po pierwszych sześciu miesiącach 2010 r. wzrósł o ok. 24 mln zł w porównaniu z analogicznym okresem w 2009 r. Wyniósł on 126,6 mln zł. Sama kopalnia miała 104,9 mln zysku netto, przy przychodach na poziomie 574,3 mln zł. Jeśli ten trend się utrzyma to na koniec roku „Bogdanka” może mieć 200 mln zysku, co oznaczałoby rekordowy wynik. W ubiegłym roku kopalnia zanotowała zysk netto na poziomie 190 mln, a jej przychody przekroczyły 1 mld zł.

 

„W trakcie pierwszego półrocza 2010 roku w porównaniu do analogicznego okresu 2009 roku wydobycie węgla handlowego było wyższe o ponad 13 proc. (przy wydobyciu brutto na poziomie I półrocza 2009 roku), co związane było z wprowadzeniem technologii strugowej urabiania węgla, lepszą charakterystyką geologiczną aktualnie eksploatowanego złoża oraz rozwojem i udoskonalaniem rozwiązań dotyczących wstępnego oddzielania kamienia z urobku, już na dole kopalni” - podała spółka w raporcie.

 

Sprzedaż węgla wzrosła w pierwszym półroczu o 17,4 proc. do 2,73 mln ton.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.