Do Boga wysoko, do króla daleko
- więc radź sobie sam, jak możesz.
Do niego to tak, jak do psij budy po wyndzónka
- czyli nie ma na co liczyć.
Do roboty ani rusz, ale do miski już - widać wie, co mu dobrze służy.
Tylko konkurencja duża...
Dobro wólo za uczynek obstoi - hmmm...
Ciekawe to i wygodne.
Dobre daleko słychać, ale złe jeszcze dali
- no pewnie!!!
Dobre słowo lepsze, niż piynióndz
- i temu staremu powiedzonku nowy praktyczny sens nadał dziś niejeden pracodawca...