- Powinienem zwolnić swojego kierowcę - wzburzony minister powiedział do swej żony po powrocie do domu. - Jeździ jak wariat! Już drugi raz ledwo uszedłem z życiem!!!
- Uspokój się, kochanie, i nie rób niczego pochopnie - odpowiedziała żona. - Przecież możesz mu dać jeszcze jedną szansę...
Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?
Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie.