Do tańca i do różańca

Malysz adam MD

fot: Maciej Dorosiński

Adama Małysza doceniono za "wysokie loty" i pokazanie młodzieży jak realizować marzenia

fot: Maciej Dorosiński

Rozmowa z Adamem Małyszem, zdobywcą czterech medali na igrzyskach olimpijskich

 

Zaraz po powrocie z igrzysk olimpijskich wystartował Pan w rodzinnej Wiśle w Pucharze Kontynentalnym. Nie musiał Pan startować na skoczni w Malince, ale swoim wspaniałym kibicom nie mógł Pan odmówić.

 

- To byłoby nie fair. Uważam, że nasi kibice są najlepsi na świecie i coś im się należało z mojej strony. Do końca się jednak zastanawiałem, czy wystartować. Gdyby były złe warunki atmosferyczne, to jednak bym nie skakał. Cieszę się jednak, że stanąłem na skoczni i wygrałem konkurs dla tych wspaniałych ludzi.
 

Po powrocie z Kanady ma Pan czas na odpoczynek, relaks? Przecież Adam Małysz wszędzie jest rozpoznawany i tak naprawdę nie jest Pan w stanie ukryć się przed swoimi fanami.

 

- Ja już przyzwyczaiłem się do tego szumu i zgiełku, jaki towarzyszy moim startom. Jestem już odporny na stres, nie uciekam przed kibicami i dziennikarzami. Zaraz po powrocie z igrzysk zabrałem żonę do kina. Pojechaliśmy do Bielska na popołudniowy seans i w sali było najwyżej dziesięć osób. Nikt mnie nie zaczepiał, mogliśmy z żoną spokojnie obejrzeć film. Jaki? „Randka w ciemno”.
 

Oficjalnego powitania Adama Małysza jeszcze nie było, ale już same „przymiarki” mogły być męczące.

 

- Byłem mocno wystraszony tym, co szykowano na lotnisku Okęcie. Jeszcze w samolocie usłyszałem o podium i innych rzeczach. Na Okęciu rozbawił mnie Szymon Majewski, który przybiegł do mnie z kiełbasami. On zdecydowanie poprawia mi humor. Ja nie jestem zwolennikiem hucznych powitań, ale jakoś to wszystko znoszę. Rozumiem, że takie jest zapotrzebowanie społeczne. Jestem gotowy, by wziąć udział w różnego rodzaju uroczystościach, choć do grona celebrytów nie chcę należeć i nigdy nie będę.
 

Prezydentowi naszego kraju, Lechowi Kaczyńskiemu, nie mógł Pan odmówić, gdy zaprosił Pana do swojej zimowej rezydencji na śniadanie? Co z menu najbardziej Panu smakowało?

 

- Było tego tak dużo, że wszystkiego nawet nie zapamiętałem. Homara chyba nie jedliśmy, chociaż ktoś w prasie o tym napisał. Prezydent cały czas pytał mnie o Vancouver, więc nie miałem czasu na jedzenie. Ale sery były rzeczywiście dobre, zdążyłem ich popróbować.
 

Czy to prawda, że przed wylotem na igrzyska olimpijskie żona podarowała Panu różaniec?

 

- To prawda. To jest różaniec poświęcony przez naszego papieża Jana Pawła II. W mojej wierze (Małysz jest ewangelikiem – red.) nie uznajemy różańców, ale żona dała mi go, by przyniósł mi szczęście. Ja nie jestem przesądny, nie przywiązuję wagi do tego typu rzeczy, ale myślę, że ten poświęcony różaniec przydał się w Kanadzie. Teraz oddam go żonie.
 

Czy w tym sezonie znajdzie Pan sposób na pokonanie Simona Ammanna?

 

- Chcę z nim wygrywać i może stanie się to jeszcze w tym sezonie. Jest sporo startów, są mistrzostwa świata w lotach. Na pewno na igrzyskach spasowały mu te nowe zapięcia. One mu pomogły. Dają ponoć większą powierzchnię nośną. Już wcześniej testowali je Austriacy, ale uznali, że nowe wiązania zagrażają bezpieczeństwu skoczków w czasie lotu. Od polskich dziennikarzy słyszałem, że mój trener Hannu Lepistoe coś nowego szykuje jeśli chodzi o sprzęt. Ale chyba nie zapięcia.
 

Poza złotym medalem olimpijskim spełnił Pan wszystkie marzenia, dotyczące skoków narciarskich. A co z tymi życiowymi, często sekretnymi marzeniami?

 

- Takim moim cichym marzeniem było to, by nauczyć się tańczyć. Zawsze obiecywałem sobie, że po sezonie zapiszę się na kurs tańca, ale nigdy tego nie zrobiłem. Żałuję, ale nie starczyło czasu. Jak idziemy z Izą na wesele czy dyskotekę, to nie chciałbym żeby się za mnie wstydziła. Ona uwielbia tańczyć. A ja? Hmm... Tańczyć, tańczę, ale nie sprawia mi to wielkiej przyjemności. Bo nie potrafię. Coś tam poskaczę, ale to nie to samo, co czuć rytm i muzykę.
 

Adam Małysz urodził się 3 grudnia 1977 r. w Wiśle. Skoczek narciarski klubu Wisła-Ustronianka jest zdobywcą czterech medali w zimowych igrzyskach olimpijskich (w Salt Lake City – srebrny i brązowy, w Vancouver – dwa srebrne). Poza tym jest 4-krotnym indywidualnym mistrzem świata i 4-krotnym zdobywcą Pucharu Świata. Wygrał także Turniej Czterech Skoczni i czterokrotnie wybierany był najlepszym sportowcem Polski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnik z Marcela znowu najlepszy

Mateusz Mrówka znów na najwyższym stopniu podium! Pracownik kopalni Marcel wygrał 17. PKO Półmaraton Bytomski - informuje Polska Grupa Górnicza.

Gagarin na Śląsku. Odwiedzał kopalnie i górników

Chcesz zobaczyć jak Jurij Gagarin odwiedzał Śląsk i górników? Polska Grupa Górnicza w mediach społecznościowych udostępniła archiwalne zdjęcia z tej wizyty. PGG Szuka autora tych fotografii. 

Tragedia górnośląska w cieniu kopalnianych wież

Wystawa Instytutu im. Wojciecha Korfantego „Trauma Pokoleń. Tragedia Górnośląska” jest prezentowana w Świętochłowicach na terenie Wież KWK Polska (ul. Wojska Polskiego 16c, Świętochłowice).  do 2 października. 

Królowa Sportu znów zawładnie Kotłem Czarownic. Wielki finał sezonu na Stadionie Śląskim

W piątek, 18 września 2026 r., Superauto.pl Stadion Śląski w Chorzowie po raz 72. stanie się areną Orlen Memoriału Janusza Kusocińskiego – najstarszego nieprzerwanie organizowanego mityngu lekkoatletycznego w Polsce. Wydarzenie zaliczane do prestiżowego cyklu World Athletics Continental Tour Silver zakończy sezon lekkoatletyczny 2026 i zgromadzi czołówkę polskich i zagranicznych zawodników.