Do ewakuacji i nie tylko

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

W pracy przewoźnych wyciągów bardzo ważna jest precyzja. Ratownicy z CSRG mogą na terenie Stacji stale doskonalić umiejętność ich obsługi

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

+6 Zobacz galerię

Galeria
(9 zdjęć)

- Po przyjeździe na szyb piąty, po zmontowaniu wyciągu z kapsułą ratowniczą, od razu zapadła decyzja w sztabie, aby jak najszybciej dotrzeć do tych uwięzionych górników - wyjaśnia Trybunie Górniczej Dariusz Radoń, kierownik pogotowia przewoźnych wyciągów ratowniczych Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego SA w Bytomiu, który brał udział w akcji ratowniczej w kopalni Pniówek, gdzie 3 sierpnia po zawale skał stropowych uwięzionych zostało pięciu górników.

- Górnicy o własnych siłach ewakuowali się z zagrożonego rejonu. Na szczęście był z nimi kontakt telefoniczny. Udało im się dodzwonić do dyspozytora i mieliśmy pewność, że nikomu nic się nie stało. Wiadomo jednak, że choćby z uwagi na stres, który takie zdarzenie wywołuje, jedyną słuszną decyzją było, aby jak najszybciej się do nich dostać. Dobrze, że mieli oni możliwość dotarcia w rejon szybu wydechowego, bo w przeciwnym wypadku byłaby prowadzona akcja zawałowa i czas dotarcia do zagrożonych górników znacznie by się wydłużył - tłumaczy Radoń.

No właśnie. Górnicy, zostali uwięzieni przez 15-metrowy zawał. Najprawdopodobniej na polecenie dyspozytora ewakuowali się pod szyb V. Jest to jednak szyb wydechowy, w którym nie ma maszyny wyciągowej i właśnie ze względu na takie okoliczności w pogotowiu CSRG SA dyżurują przewoźne wyciągi ratownicze.

Ratownicy na linach
- Zespół czterech ratowników pojechał na poziom 705 m na wysokość podszybia. Szyb ma jednak średnicę ok. 7 m. Ratownicy za pomocą lin alpinistycznych "dociągnęli", a następnie zabezpieczyli kapsułę tak, aby nie miała ona możliwości "odjechać" (powodując niebezpieczeństwo dla osób ratowanych i ratowników). Szyb ma bowiem głębokość 1000 m, a więc pod nimi było jeszcze 300 m. Aby akcja ewakuacyjna była prowadzona bezpiecznie, górnicy musieli zostać ubrani w zabezpieczające uprzęże, które są na wyposażeniu stacji ratowniczej. Jeden ratownik został w kapsule ratowniczej, trzech pomagało się im ubrać i bezpiecznie przygotować do ewakuacji. Pierwszym kursem na powierzchnię wyjechał ratownik i trzech poszkodowanych. Pozostali dwaj z ratownikiem pojechali drugim kursem, a następni już nasi ludzie. Należy zaznaczyć wzorową współpracę ratowników CSRG SA z ratownikami z kopalni Pniówek - wyjaśnia Radoń.

Nie tylko akcje
- W tej chwili na wyposażeniu Centralnej Stacji Ratowniczej mamy dwa przewoźne wyciągi. Jeden stricte do działań ratowniczych, drugi może być stosowany zarówno w akcjach ratowniczych, jak i planowanych robotach w szybach, związanych np. z wymianą wyposażenia szybu. Integralną częścią tych wyciągów są kapsuły ratownicze, których mamy całą gamę. Począwszy od kapsuły o średnicy 550 mm - dla jednego człowieka, kończąc na kapsule o średnicy 1200 mm. W takiej kapsule możemy ewakuować cztery osoby - wylicza kierownik pogotowia.

- Działania ratownicze tej jednostki polegają głównie na ewakuacji pracowników z wyrobisk górniczych oraz z unieruchomionych naczyń wyciągowych. W przypadku awarii wyciągu jesteśmy w stanie pracowników bezpiecznie ewakuować na powierzchnię. No i oczywiście tak jak np. w przypadku ostatniej akcji w kopalni Pniówek, szybami, które nie są wyposażone w wyciągi główne, pogotowie przewoźnych wyciągów ratowniczych w CSRG SA zabezpiecza załogi górnicze 24 godziny na dobę - zaznacza Radoń.

Oprócz przewozu osób wyciągiem można pod ziemię dostarczyć też małe kapsuły tzw. zaopatrzeniowe, w których można górnikom przetransportować pożywienie, wodę, lekarstwa, środki medyczne, łączność itp. Wyciągiem można też opuszczać kamery do penetracji wyrobiska.

Trochę liczb
Wyciągi są przystosowane do obsługi szybów o głębokości do 1300 m. - Choć takich szybów w Polsce nie ma, to jeśli jednak w przyszłości takie i głębsze zaczną się pojawiać, my jesteśmy zobligowani ten zasięg wydłużyć. Nie możemy mieć krótszej liny niż najgłębszy szyb w Polsce - tłumaczy Radoń.

Maszynę obsługuje zastęp wysokościowy oraz osoby z odpowiednimi uprawnieniami: maszynista, wyciągowy, sygnaliści szybowi. Akcji ratowniczych na szczęście nie ma wiele, ale włącznie z planowanymi robotami wyciąg wyjeżdża ok. 90 razy w roku. Co ważne, maszyna jest praktycznie "samowystarczalna". Wyciąg jest zasilany swoim własnym silnikiem spalinowym. Ma więc własne zasilanie, własną obsługę, własne kapsuły. Gdyby silnik diesla uległ awarii, wyciąg jest też wyposażony w awaryjny silnik elektryczny. Udźwig maszyny to 5 t. Cała lina waży 3 t. Największa kapsuła 500 kg, a maksymalny udźwig kapsuły to 600 kg.

W galerii: Przewoźny wyciąg ratowniczy będący na wyposażeniu CSRG. Bytom, 5 sierpnia. (zdjęcia: Bartłomiej Szopa - portal górniczy nettg.pl)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jakie wyzwania stoją przed Bogdanką? Wizyta wiceministra Grzegorza Wrony w lubelskiej kopalni

Przyszłość lubelskiej kopalni i wyzwania sektora wydobywczego były głównymi tematami roboczego spotkania wiceministra aktywów państwowych Grzegorza Wrony w LW Bogdanka. 

Ekspansja chińskich firm dławi gospodarkę Unii. Polska straciła miliardy!

W 2025 roku europejski przemysł stracił na rzecz chińskiej konkurencji 87 mld euro wartości dodanej, w tym 11,4 mld euro, które pośrednio utraciła polska gospodarka - wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodka Studiów Wschodnich.

Studentka psychologii UŚ uczestniczką analogowej misji kosmicznej

Milena Zając, studentka Kolegium Indywidualnych Studiów Międzyobszarowych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, realizująca psychologię jako kierunek wiodący, wzięła udział w analogowej misji kosmicznej „Libra”, która odbyła się w czerwcu 2026 roku w habitacie LunAres Research Station w Pile.

Hutnictwo zyska oddech? Unia ogranicza napływ stali spoza Europy

Od 1 lipca 2026 r. w Unii Europejskiej obowiązują przepisy, które mają chronić europejski przemysł stalowy. Nowy unijny mechanizm zakłada zmniejszenie o niemal połowę bezcłowych limitów importu stali. - Te przepisy to w znacznej mierze realizacja postulatów hutniczych związków zawodowych – podkreślają w Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności”.