Do akcji na rozkaz

fot: Maciej Dorosiński

Pułkownik Ashad Gabbasow podkreśla, że kazachskie służby ratownictwa górniczego zapweniają bezpieczeństwo nie tylko kopalniom, ale również przemysłowi gazowemu i naftowemu

fot: Maciej Dorosiński

W ciągu roku wyjeżdżamy do około dwóch tysięcy akcji. Są to działania obejmujące górnictwo węglowe, ale również gazowe i naftowe.

Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy bierzemy udział w gaszeniu pożarów na stepach - mówi Ashad Gabbasow, 30-letni ratownik górniczy z Kazachstanu. Pracuje on w Centralnym Sztabie Paramilitarnych Służb Ratownictwa Górniczego.

Prawie jak wojsko, ale...
Słowo "paramilitarnych" w pierwszej kolejności przykuwa moją uwagę, więc proszę Ashada - albo raczej pułkownika Gabbasowa - o wyjaśnienie.

- Przede wszystkim chodzi o to, że w naszych służbach organizacja jest podobna do wojska. Mamy stopnie wojskowe, a zamiast poleceń wydawane są rozkazy. Tak to można pokrótce wytłumaczyć. Nie jesteśmy jednak w żaden sposób częścią sił zbrojnych, bo podlegamy Ministerstwu do Spraw Nadzwyczajnych Sytuacji - wyjaśnia Gabbasow, który zanim został ratownikiem, przez sześć lat pracował w górnictwie nafty i gazu.

Pytam dalej: - Czy ratownik może odmówić wykonania rozkazu?

- To raczej nie wchodzi w grę. W czasie mojej niedługiej służby nie spotkałem się z takim przypadkiem nawet w opowieściach. Przede wszystkim chodzi tutaj o honor, bo jak potem można spojrzeć kolegom w twarz? Na drugim planie zostają takie kwestie, jak dalsze zatrudnienie czy kariera zawodowa - mówi Gabbasow, który do Polski przyjechał z czterema innymi ratownikami na zaproszenie Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. Pięciodniowa wizyta, która miała miejsce od 16 do 20 kwietnia, służyła wymianie doświadczeń oraz przedstawieniu gościom z Kazachstanu organizacji naszych służb ratownictwa górniczego.

Jak to jest w Kazachstanie
- W sumie mamy 3645 ratowników górniczych, aby wstąpić do służby, trzeba mieć ukończone 21 lat. Na emeryturę można przejść w wieku 63 lat. W kopalniach nie ma stacji ratowniczych i ratownicy nie pracują przy wydobyciu. Ich zawodem jest właśnie ratownictwo - mówi 30-letni Kazach. Jego ojciec, Syrym Gabbasow, pracował w górnictwie rud i przeszedł drogę od górnika do dyrektora, a obecnie pracuje w resorcie odpowiedzialnym m.in. za górnictwo.

- Nie ma żadnych wcześniejszych emerytur ze względu na specyfikę pracy? - pytam, przedstawiając polskie realia.

- Mniej więcej w wieku 50 lat ratownicy są przesuwani do działów szkoleń oraz do zaplecza technicznego, gdzie dbają o sprzęt. Tam spokojnie pracują do emerytury i nie biorą już udziału w akcjach - tłumaczy Gabbasow, po czym zaznacza, że trwają już prace nad ustawą, która ma skrócić czas pracy ratowników. Być może wejdzie ona w życie jeszcze w tym roku.

Skoro rozmawiamy o pracy, to muszę spytać o zarobki.

- Płaca jest uzależniona przede wszystkim od lat służby. Dawniej było jednak tak, że ratownicy zarabiali mniej niż górnicy. Teraz uposażenie nie może być niższe niż pensja górnika - mówi Kazach.

- A w przybliżeniu ile wynosi?

- W przybliżeniu tyle, co w Polsce - uśmiecha się 30-latek, który w sztabie centralnym kazachskich służb odpowiada za sprawy ratownictwa i profilaktyki.

Na ratunek zgodnie z umową
Ratownictwo górnicze w Kazachstanie jest skupione wokół sztabu. Jego oddziałami terenowymi są tzw. filie, które podpisują umowy z zakładami, które prowadzą eksploatację w danym regionie. W ten sposób zobowiązują się do udzielania pomocy w czasie wypadków i katastrof.

- A co, jeśli dany zakład odmówi podpisania umowy?

- Wówczas zobowiązuje się do zorganizowania własnych służb, ale takich przypadków nie ma, bo jest to po prostu nieopłacalne. W ten sposób jesteśmy monopolistą na rynku, ale poziom cen jest regulowany na szczeblu rządowym. Ponadto każda filia wyznacza ceny na podstawie kryteriów takich, jak: wielkość produkcji, koszty produkcji oraz ryzyko towarzyszące ewentualnym akcjom ratowniczym - wyjaśnia Gabbasow, który zaznacza, że w Polsce bardzo podoba mu się organizacja ratownictwa, a przede wszystkim sprzęt, którym dysponują nasi ratownicy.

- Ta wizyta to ciekawe doświadczenie, w końcu człowiek uczy się całe życie - tak 30-letni Kazach podsumowuje swój pobyt nad Wisłą.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W przyszłym tygodniu ceny diesla mogą przekroczyć 9 zł za litr

W nadchodzącym tygodniu ceny paliw na stacjach pozostaną bardzo wysokie, a w przypadku oleju napędowego możliwe jest przekroczenie psychologicznej granicy 9 zł za litr - prognozują analitycy portalu e-petrol.pl.

Ministrowie Motyka i Klimczak apelują do prezydenta o niezwłoczne podpisanie ustawy paliwowej

Ministrowie energii Miłosz Motyka oraz infrastruktury Dariusz Klimczak zaapelowali w piątek do prezydenta Karola Nawrockiego o niezwłoczne podpisanie, po jego powrocie ze Stanów Zjednoczonych, ustawy umożliwiającej obniżenie cen paliw. W czwartek Senat przyjął bez poprawek ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.

Nadal trudna sytuacja w czechowickiej Silesii

Z otrzymanych przez nas informacji wynika, że wypłaty zasiłków chorobowych dla pracowników Silesii ma przejąć Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Mirosław Skibski (ARP): Najświeższe dane rynkowe nie powinny zbyt szybko wpadać w niepowołane ręce

– Papierkiem lakmusowym rynku jest przede wszystkim stan zwałów węgla, gdyż to na nich najszybciej widać pierwsze objawy zmian na rynku. Inne kluczowe czynniki, które stale monitorujemy, to tempo inwestycji, postęp robót przygotowawczych oraz poziom kosztów wydobycia – mówi Mirosław Skibski, dyrektor Oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. w Katowicach.