Decyzja o wycofaniu ratowników z miejsca wybuchu była prawidłowa

fot: Witold Gałązka/ARC

- Chcielibyśmy pewne rozwiązania przenieść do naszych kopalń. Nie da się tego jednak zrobić bezpośrednio, ale skoro coś działa na poziomie 600 m, to trzeba popracować nad tym, jak to zaadaptować dla potrzeb poziomu 1000-1100 m. Słowem, trzeba dostosować australijskie rozwiązania do naszych realiów, bo tak będzie wyglądała przyszłość polskiego górnictwa - stwierdził wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski

fot: Witold Gałązka/ARC

- Decyzja o wycofaniu ratowników z miejsca wybuchu była prawidłowa - powiedział w piątek, 21 grudnia, TVP wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski, komentując wybuch w czeskiej kopalni w Karwinie.

Wiceminister był gościem "Wiadomości" TVP. Pytany, czy w Karwinie zawiodła technika czy czynnik ludzi, powiedział, że wyjaśni to zespół, który zostanie powołany. Wyraził też opinię, że w komisji tej powinni się znaleźć polscy specjaliści.

- Obecnie jest dobry klimat do tego, by wykorzystać swoje doświadczenia - mówił.

Zaznaczył też, że środowiska sektora wydobywczego w Czechach i w Polsce stale współpracują w sferze związanej z wydobywaniem węgla.

Zapytany czy to prawda, że czeskie kopalnie są bardziej niebezpieczne niż polskie i czy nasi górnicy o tym są informowani, powiedział, że "czeskie górnictwo nie jest tak silne jak polskie". Dodał też, że kopalnie metanowe, takie jak w Karwinie, wymagają szczególnej mądrości w zarządzaniu.

- Jeśli się ich nie doceni to zawołają i dochodzi do sytuacji dramatycznych (...) Tak jak np. w Halembie - mówił.

Podkreślił, że ryzyko pracy związane z przemysłem wydobywczym było i będzie zawsze, ale "sprzęt i innowacyjność to ryzyko obniża".

Do wybuchu w kopalni CSM, należącej do państwowej spółki Ostrawsko-Karwińskie Kopalnie (OKD), doszło w czwartek o godz. 17.16. Górnicy znajdowali się 800 metrów pod ziemią. Zginęło 13 osób: 12 Polaków i Czech. Jedna z ofiar została już wydobyta na powierzchnię. 10 osób odniosło rany, z czego trzy trafiły do szpitala. Przebywają w nim jeszcze dwaj górnicy z poparzeniami. Stan jednego z nich jest krytyczny, a drugiego stabilny.

Rzecznik Czeskiego Urzędu Górniczego Bohuslav Machek powiedział w piątek, że instytucja ta prowadzi wspólnie z policja śledztwo w sprawie wybuchu metanu i śmierci górników.

- Czynności śledcze w kopalni CSM w Karwinie będą możliwe dopiero po całkowitym ugaszeniu pożaru - powiedział. Jak dodał, inspektorzy już w czwartek zabezpieczyli dokumentację, zwracając szczególną uwagę na raporty dotyczące stężenia metanu.

Górnicy anonimowo wskazywali, że w kopalni mogło dochodzić do manipulowania odczytami poziomu metanu. Firma OKD stanowczo odrzuca jednak takie sugestie.

Śledztwo w sprawie katastrofy wszczęła w piątek Prokuratura Okręgowa w Gliwicach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Domański: Opór prezydenta wobec ustawy o windfall tax jest niezrozumiały

Opór prezydenta Karola Nawrockiego wobec rządowej ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych jest absolutnie niezrozumiały - ocenił we wtorek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Masz dzieci? Masz wydatki i to wysokie. W 2025 r. wzrosły dochody gospodarstw domowych

Sytuacja materialna gospodarstw domowych poprawiła się w 2025 r. wobec roku poprzedniego. Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wzrósł nominalnie o 10,5 proc. do 3 tys. 500 zł, podczas gdy wydatki zwiększyły się o 7,3 proc. do 2 tys. 15 zł na osobę - podał we wtorek GUS.

Przemysł motoryzacyjny w Polsce zmniejszył zatrudnienie

W I półroczu br. zatrudnienie w przemyśle motoryzacyjnym w Polsce spadło do poziomu sprzed 9 lat - wynika z raportu AutomotiveSuppliers.pl. Do spadku przyczyniły się przede wszystkim redukcje w branży komponentów i akcesoriów.

Górnicze dziedzictwo jako narzędzie edukacji. Muzeum Saturn zaprasza na cykl szkoleń

Jak wykorzystać dziedzictwo przemysłowe jako narzędzie edukacji, animacji i budowania lokalnych partnerstw? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwać będą uczestnicy cyklu szkoleń „Górnicza tożsamość Zagłębia”, organizowanego przez Muzeum Saturn w Czeladzi.