Decyzja MAE to działanie doraźne, bez znaczącego wpływu na ceny ropy

Według eksperta ds. energetyki Wojciecha Jakóbika skierowanie na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej przez kraje Międzynarodowej Agencji Energetycznej, to działanie doraźne, które może przynieść “lekką ulgę“. W jego ocenie, uruchomienie rezerw nie ma znaczącego wpływu na światowe ceny ropy.

fot: Krystian Krawczyk

Mamy paliwo i krajowe zapasy

fot: Krystian Krawczyk

Według eksperta ds. energetyki Wojciecha Jakóbika skierowanie na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej przez kraje Międzynarodowej Agencji Energetycznej, to działanie doraźne, które może przynieść “lekką ulgę“. W jego ocenie, uruchomienie rezerw nie ma znaczącego wpływu na światowe ceny ropy.

W środę kraje MAE jednogłośnie uzgodniły skierowanie na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej. Ma to obniżyć ceny surowca, które gwałtownie wzrosły w wyniku wojny USA i Izraela z Iranem. To największe jak dotąd uruchomienie rezerw - w 2022 r., po pełnoekranowej inwazji Rosji na Ukrainę, kraje członkowskie MAE skierowały na rynek 182 mln baryłek ropy w ramach dwóch transz.

- To jest krok, który może przynieść lekką ulgę, natomiast nie widać, by ta informacja znacząco wpłynęła na zmianę ceny ropy, która dalej utrzymuje się w okolicach 90 dolarów za baryłkę. Dzieje się tak, bo dużo większe wrażenie na inwestorach robią kolejne ataki na infrastrukturę naftową w krajach Bliskiego Wschodu, nie tylko w Iranie. Dodatkowo liczba statków przepływających obecnie przez Cieśninę Ormuz stanowi około 10 proc. tej z czasu sprzed ataku USA i Izraela na Iran - powiedział  Jakóbik.

W ocenie eksperta, 400 mln baryłek ropy to nie jest duża ilość surowca. - Dużo większe zmiany podaży w wyniku ruchów porozumienia naftowego OPEC+ nie przynosiły dużych zmian cen ropy. Działanie MAE jest doraźne, ma poprawić sytuację na chwilę. Najważniejsze będzie to, co dzieje się na froncie: czy dochodzi do deeskalacji, czy jednak nie. Ceny ropy w ostatnich dniach zeszły z wyższego pułapu w efekcie nadziei inwestorów na podjęcie jakichś rozmów pokojowych, albo liczenia na wstrzemięźliwość Irańczyków w ich atakach na kraje sąsiednie - zaznaczył Jakóbik.

W środę agencja AFP podała, iż dowódca marynarki wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) Alireza Tangsiri oświadczył, iż załogi statków muszą uzyskać zgodę władz Iranu zanim wpłyną do Cieśniny Ormuz w Zatoce Perskiej. Z kolei agencja Reutera przekazała, iż rzecznik kwatery głównej armii irańskiej Ebrahim Zolfakari oświadczył w środę, że “świat powinien przygotować się na ropę naftową w cenie 200 dolarów za baryłkę“.

- Te komunikaty ze strony irańskiej są obliczone na podnoszenie ceny baryłki ropy, a tym samym kosztów ataku na Iran. Chodzi o to, by nie tylko amerykańska opinia publiczna, ale żeby kraje całego świata - bojąc się problemów gospodarczych - naciskały na USA i Izrael, aby te zaprzestały ataków - ocenił Jakóbik.

W 2022 r., po pełnoekranowej inwazji Rosji na Ukrainę, cena ropy na światowych rynkach przekraczała w różnych okresach poziom 120-130 dolarów za baryłkę. - Nie jesteśmy na tym etapie, natomiast wszystko przed nami. Wiele zależy od tego, czy kryzys będzie się utrzymywał tylko w Iranie, czy rozprzestrzeni się na pozostałe kraje regionu. Niestety, na razie ataki dronów na lotnisko w Dubaju czy instalacje naftowe w Omanie, uderzenia w rafinerie w Arabii Saudyjskiej, to wszystko są elementy regionalizacji konfliktu, który może na dłużej zagrozić łańcuchom dostaw. Dlatego też drożeją wszystkie surowce, nie tylko ropa - powiedział Jakóbkik.

Ekspert pytany o sytuację na polskim rynku zaznaczył, że “nie warto tworzyć paniki wokół stacji paliw“, bo to właśnie ona może spowodować problemy logistyczne i niedobory. - Mamy paliwo i krajowe zapasy. Niestety, jesteśmy pod wpływem globalnych zawirowań. Najlepszy sposób by to przetrwać, to oszczędność. Tylko tak możemy zmniejszyć popyt, a destrukcja popytu to zjawisko ekonomiczne, które w ostateczności przyniesie spadek cen. Tzn. będzie tak drogo, że popyt zniknie, bo konsumenci odwrócą się od zakupów, a wtedy cena zacznie spadać. Miejmy nadzieję, że deeskalacja przyniesie zmianę szybciej - zaznaczył.

Pytany o prognozowaną przez niego cenę benzyny 95 oktanowej na polskich stacjach za miesiąc, przy założeniu, że obecna sytuacja konfliktu na Bliskim Wschodzie utrzyma się, ekspert ocenił, że w najczarniejszym scenariuszu może ona stopniowo dążyć do 7 zł za litr. - Sytuacja jest jednak na tyle nieprzewidywalna, że jeden tweet Donalda Trumpa, czy jeden atak Irańczyków, może wywrócić wszystkie prognozy. Jeżeli chodzi o cenę baryłki ropy, nie jesteśmy w sytuacji z 2022 r., natomiast w każdej chwili może się to zmienić - podkreślił.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zwiększą moc elektrowni węglowych. Powodem niedobory energii

Szybko rosnące zapotrzebowanie Indii na energię elektryczną może zmusić ten kraj do dodania mocy węglowych – mówi szef działu planowania sektora energetycznego, którego cytuje Reuters.

Polacy chętnie zmieniają sprzedawcę prądu? Są dane za pierwsze półrocze

W pierwszym półroczu decyzję o zmianie sprzedawcy prądu podjęło 45 891 odbiorców. Tak wynika z danych Urzędu Regulacji Energetyki (URE).

Nie wystarczy zamykać kopalnie. Trzeba wiedzieć, co je zastąpi

Marian Zmarzły, wiceminister energii: Osłony pracownicze są potrzebne, ale nie zastąpią perspektyw dla regionu. Zanim znikną ostatecznie dotychczasowe miejsca pracy, powinny pojawiać się nowe możliwości zatrudnienia i rozwoju. Należy policzyć także skutki zamknięcia kopalni dla samorządów, lokalnych firm i rodzin. Bezpieczeństwo społeczne jest warunkiem powodzenia transformacji, nie dopiskiem do strategii.

Większym wyzwaniem w Unii ceny gazu ziemnego, a nie jego dostępność

W najbliższych miesiącach nie ma ryzyka niedoboru gazu w UE, a na ceny wpływać będzie pogoda, niepewna sytuacja na Bliskim Wschodzie i zbliżający się zakaz importu LNG z Rosji - wskazał dyrektor Biura Branży Paliwowej i Infrastruktury w Banku Gospodarstwa Krajowego Przemysław Wilkiewicz.