Dawid Stafarczyk – górnik z ruchu Rydułtowy, który goni marzenia w triathlonie

W ruchu Rydułtowy kopalni ROW wszyscy dobrze go znają. Dawid Stafarczyk, elektryk w oddziale MEUD, to wielki miłośnik triathlonu. Ma na swoim koncie sporo sukcesów. Ostatnio zaprezentował się na mistrzostwach Europy w tej dyscyplinie.

fot: ARC

Dawid Stafarczyk na mecie zawodów triathlonowych

fot: ARC

W ruchu Rydułtowy kopalni ROW wszyscy dobrze go znają. Dawid Stafarczyk, elektryk w oddziale MEUD, to wielki miłośnik triathlonu. Ma na swoim koncie sporo sukcesów. Ostatnio zaprezentował się na mistrzostwach Europy w tej dyscyplinie.

Triathlon jest sportem wytrzymałościowym, łączącym trzy dyscypliny: pływanie, kolarstwo i bieganie. Zawody przebiegają zawsze w tej samej kolejności. 
– Najpierw pływamy, potem wsiadamy na rower, a na końcu czeka nas bieg. Zanim jednak człowiek się za to weźmie, musi mieć w sobie wewnętrzną ochotę na to, by mierzyć się ze swoimi słabościami. Nie trzeba od razu rzucać się na długie, wykańczające dystanse – te krótsze są jak najbardziej osiągalne dla każdego zdrowego człowieka, oczywiście po odpowiednim przygotowaniu. Dlatego polecam triathlon wszystkim – tłumaczy sportowiec.

Udany start

Sam pływa od dziecka, lecz pływanie, którego się nauczył – jak się później okazało – nie miało nic wspólnego z tym triathlonowym. 

– Musiałem uczyć się tej sztuki na nowo. Na szczęście nie miałem żadnych lęków związanych z otwartą wodą czy morzem. To zdecydowanie pomogło. Na rowerze jeździłem kiedyś do szkoły, a bieganie niby jest instynktowne i każdy w zasadzie potrafi biegać. Mimo to moje pierwsze kroki w tej dyscyplinie były wyjątkowo trudne. Zaczynałem od absolutnego zera. Zapisałem się na swoją pierwszą „dyszkę”. Skończyłem jako trzeci od końca. I wtedy zaczęła się długa, piękna lekcja pokory, wytrwałości i dyscypliny, która trwa do dziś. Wkręciłem się w to bez reszty – przyznaje Dawid Stafarczyk.

Za nim Mistrzostwa Europy w Triathlonie, czyli wielkie wyzwanie, któremu musiał sprostać.

– Start na mistrzostwach Europy uważam za całkiem udany, chociaż nie obyło się bez problemów. Przy odrobinie szczęścia i lepszych warunkach mogło wyjść dużo lepiej. Pływanie, czyli dyscyplina triathlonu, w której czuję się najsłabiej, było niestety najcięższe. Po pierwsze – organizatorzy ze względów technicznych wydłużyli je ze standardowego na dystansie olimpijskim 1500 m na 2200 m, a zegarek pokazał mi nawet 2400 m. Pływaliśmy w Cieśninie Bosfor. Trasa pływacka była bardzo słabo oznaczona, musieliśmy płynąć całkowicie instynktownie, co okazało się bardzo trudne. Do tego doszły także prądy w wodzie, trzeba było uważać, żeby w odpowiednim momencie skorygować kierunek i nie popłynąć za daleko i później ten błąd nadrabiać - mówi.

I dodaje: Rower poszedł najlepiej. Trasa była dość wymagająca z podjazdami i dosyć silnym wiatrem, za to wyjątkowo piękna. Przejeżdżaliśmy przez potężny most łączący Europę z Azją. Uczucie nie do opisania. W biegu robotę zrobiłem jak należy, w zasadzie poszło tutaj wzorowo. Straty w pływaniu w jakimś stopniu odrobiłem na rowerze i w biegu. W sumie skończyłem rywalizację na 9. miejscu na 38 sklasyfikowanych zawodników. Poza samym startem cały wyjazd do Turcji uważam za niesamowitą przygodę. Poznałem wielu ciekawych ludzi, spałem w hotelu z reprezentacją Chin. Okazali się bardzo sympatyczni i pomocni. Sam Stambuł uważam za jedno z ciekawszych miast, które widziałem. Sama podróż była niesamowicie ekscytująca. Postanowiłem pojechać swoim samochodem. Nie jest to aż tak daleko, jak się wydaje. W drodze powrotnej zaliczyliśmy jeszcze Bułgarię, Rumunię i Mołdawię z Naddniestrzem. Uwielbiam takie wyprawy – opowiada sportowiec z Rydułtów.

Mistrzostwa Europy były największym wydarzeniem sportowym, w którym Dawid Stafarczyk uczestniczył w ub.r. Po nich startował jeszcze na SilesiaMan Triathlon Katowice na dystansie 1/4 IM (Ironman). Tam zajął pierwsze miejsce w swojej kategorii oraz czwarte miejsce w kategorii Open. W październiku pobiegł też w maratonie zorganizowanym w Dreźnie.

– Pobiegłem na luzie, bez jakiegoś większego przygotowania, ale zamierzone trzy godziny udało mi się osiągnąć – wspomina.

Treningi w Ameryce Południowej

Rok 2026 standardowo rozpoczął obozem w Hiszpanii, czyli jak zawsze dzielnie zaliczał kolejne kilometry. 

– W marcu wyjechałem na prawie miesiąc do Ameryki Południowej. Większość czasu spędziłem na wysokościach 2500 do nawet 5000 m n.p.m. Najwyżej biegałem na 4800 i było to naprawdę ciężkie trudne doświadczenie, choć sam trening na wysokościach w warunkach hipoksji to ciekawa sprawa. Nie można zbyt przesadzić, bo można się zajechać na cały sezon. Jednak czas ten wykorzystałem na 100 proc. Roweru brakowało, ale za to biegałem codziennie. Gdy nie było dostępu do basenu, pływałem „na sucho” na gumach pływackich i trenowałem siłowo. Poza treningami i trekkingiem górskim zwiedziliśmy Peru, Boliwię, Chile, no i na zakończenie próbowaliśmy odpocząć w Rio de Janeiro w Brazylii, jednak w tak ciekawym miejscu nie jestem w stanie odpoczywać – chcę po prostu widzieć i przeżyć jak najwięcej – przyznaje triathlonista.

Po powrocie z Ameryki Południowej rozpoczął ponownie starty. Pierwszy nie wyszedł najlepiej.

– To było na Mistrzostwach Polski w Duathlonie na dystansie średnim – 10 km biegu, 60 km roweru i drugie 10 km biegu. Zlekceważyłem ten dystans i źle rozłożyłem siły. Poszło fatalnie, jednak takie starty uczą nas bardzo wiele i są potrzebne. Pierwszy występ TRI miałem w maju na opolskim triathlonie. Zająłem trzecie miejsce w kategorii oraz siódme w Open. Na początku czerwca zwyciężyłem w Open na Trzebinia Triathlon. Myślę, że formę złapałem jak należy. Na rowerze i biegowo wiem, że jestem na właściwej ścieżce i muszę konsekwentnie trenować. Z wodą wciąż na nowo się oswajam. Kocham ten proces – śmieje się Dawid Stafarczyk.

W najbliższym czasie ma zamiar wystartować na dystansie 1/2 IM (ironman). Wszystkie treningi poświęca temu właśnie celowi.

– Jak na razie sezon przebiega po mojej myśli, a we wrześniu przyjdzie czas by przeprosić się z Ironmanem, dystansem długim czyli: 3800 m pływania, 180 km roweru oraz 42 km biegu. Tutaj głównym problemem jest dla mnie żywienie, problemy jelitowe i żołądkowe, które najbardziej dają się we znaki. Dwa lata temu dosłownie zmiotło mnie z planszy. Start ukończyłem z bardzo wielkimi problemami. Ironmana trzeba potraktować jak coś zupełnie innego. To naprawdę uczy pokory. Teraz rozegram te zawody inaczej niż dwa lata temu, Zobaczę co z tego wyjdzie. W każdym razie mój zapał do tego, by osiągać jak najlepsze wyniki, nie gaśnie. Na jesień może znów wpadnie jakiś maraton. Najbardziej cieszę się z tego, że przez triathlon ciągle uczę się czegoś nowego. Proces treningowy przynosi efekty, choć doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jestem tylko amatorem pracującym fizycznie i pewnego poziomu nigdy nie przeskoczę, ale w sumie nie oto przecież mi chodzi. Triathlon jest po prostu moim stylem życia i tyle – podsumowuje górnik-sportowiec.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Park z górniczym rodowodem czeka kompleksowa rewitalizacja

Park Miejski w Tarnowskich Górach czeka kompleksowa rewitalizacja warta 33 mln zł. Samorząd pozyskał na ten cel 31,5 mln zł dofinansowania z funduszy unijnych, a prace mają zakończyć się do grudnia 2028 r.

Na kominach ciepłowni byłej kopalni powstanie wyjątkowa ścianka wspinaczkowa

Ciepłownia kopalni Saturn w Czeladzi, z dwoma potężnymi kominami, może stać się atrakcją turystyczną. Powstanie tam jedna z największych  w regionie ścianek wspinaczkowych.

Metropolia poleca swoją interaktywną mapę 350 najciekawszych obiektów, w tym górnicze

Interaktywną mapę z ponad 350 najciekawszymi obiektami i atrakcjami Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii poleca ta organizacja w mediach społecznościowych. Mapa pokazuje możliwości spędzania czasu i realizacji zainteresowań od różnych aktywności po odpoczynek.

Dzięki unijnym pieniądzom odzyskają blask. Dotacje dostaną też górnicze obiekty

Rewitalizacja parku miejskiego w Tarnowskich Górach, adaptacja budynku kotłowni dawnej kopalni Saturn w Czeladzi na centrum wspinaczkowe czy wyposażenie otwartego muzeum przemysłowego w nowym centrum Dąbrowy Górniczej - znalazły się wśród 15 projektów rewitalizacji obszarów miejskich z woj. śląskiego, które uzyskały blisko 310 mln zł wsparcia z programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021-27 (FESL).