Dariusz Potyrała: Związki zawodowe są w stanie myśleć nowatorsko
Rozmowa portalu nettg.pl z Dariuszem Potyrałą, wiceprzewodniczącego Związku Zawodowego Górników w Polsce
Czy Związek Zawodowy Górników jest usatysfakcjonowany efektem negocjacji z zarządem Kompanii Węglowej?
Jesteśmy zadowoleni z porozumienia z kilku powodów: po raz pierwszy udało się uzyskać zobowiązanie zarządu do konsultowania ze związkami zawodowymi zmian w funkcjonowaniu firmy, istotnych z punktu widzenia strony społecznej. Tego wyrazem jest odrzucenie nowej strategii, która nie była konsultowana ze związkami. Dokonywanie zmian w starej strategii jest obwarowane punktem, że zarząd będzie informował związki o swoich zamiarach i zasięgał ich opinii. To dość istotna zmiana w naszych relacjach, bowiem dotychczas nie prowadzono formalnych konsultacji w takich kwestiach.
To pierwszy punkt porozumienia, a następne?
Kolejną sprawą jest gwarancja zatrudnienia do 2015 roku. Fakt, że zarząd zastrzegł, że nie może dać gwarancji pracownikom administracji napawa nas niepokojem. Natomiast udało się uzgodnić, że gdyby – zaznaczam, że nie jest to przesądzone – zarządowi przyszło do głowy robić coś w kierunku redukcji liczby pracowników administracji – to opracujemy pakiet osłonowy i programy związane z tą sytuacją. To też pewnego rodzaju gwarancja i zapewnienie, że pracowników nie zostawimy na lodzie.
Trzeci punkt porozumienia to kwestia płacowa.
Zarząd sam - przed referendum strajkowym - zaproponował 1,2 proc. podwyżki. Do tego w porozumieniu dołożyliśmy 1,8 proc. Dodatkowo związki na wniosek zarządu wyraziły zgodę na wprowadzenie premii motywacyjnej. To dowód na to, że związki zawodowe ciągle się zmieniają, są w stanie myśleć nowatorsko. Premia motywacyjna to sposób na nagrodzenie pracowników kopalń, które przekraczają plany produkcji. Oczywiście zwiększona produkcja nie może być realizowana kosztem bezpieczeństwa pracy.
To były trudne negocjacje?
Trudne, bo sam spór zbiorowy trwał od końcówki kwietnia. To jeden z dłuższych sporów zbiorowych, jakie prowadziliśmy w Kompanii. Dużo czasu w trakcie rozmów straciliśmy na przepychanki z zarządem, który nie podchodził początkowo do sporu w sposób poważny, zasłaniając się wymogami prawnymi. Ostatecznie dzięki zaangażowaniu wojewody poszliśmy w kierunku rozwiązania konfliktu, nie patrząc na kwestie formalne. Wojewoda odegrał pozytywną rolę, przy jego pomocy znaleźliśmy formułę, która pozwoliła rozwiązać spór.
Czy ma pan nadzieję, że uchylenie nowej strategii Kompanii Węglowej otworzy furtkę przed kopalnią „Halemba”?
Stara strategia nie zakłada likwidacji kopalni „Halemba”, więc w tym zakresie mamy duże nadzieje. Natomiast jeżeli będziemy mówić o funkcjonowaniu poszczególnych zakładów, restrukturyzacji ich mocy wydobywczych, to trzeba czekać na koniec pracy zespołu powołanego do opracowania scenariuszy funkcjonowania „Halemby”. Obecnie jest to kopalnia składająca się z dwóch połączonych ruchów, przy czym ciężar likwidacji „Wirka” leży na barkach „Halemby”. Muszą więc zostać zrobione pewne ruchy związane z „odciążeniem” kopalni i przemodelowaniem jej obecnego funkcjonowania. Osobiście, jeśli chodzi o losy „Halemby”, jestem pełen optymizmu.