fot: Bartłomiej Szopa
Najważniejsze jest to, by dać ludziom widowisko - oto dewiza Damiana Jonaka
fot: Bartłomiej Szopa
Rozmowa z Damianem Jonakiem, byłym górnikiem kopalni „Makoszowy”.
Po zwycięskiej walce z Meksykaninem Luisem Cruzem ciągle jesteś niepokonany na zawodowym ringu.
To była dla mnie bardzo ciężka i jednocześnie bardzo ważna walka. Miała ona nie tylko wymiar sportowy, ale także promocyjny. Chodziło o zaprezentowanie się przed wielomilionową widownią telewizji publicznej. Mój promotor będzie teraz prowadził rozmowy z TVP i wiele sobie po nich obiecuję. Z pojedynku jestem bardzo zadowolony, ale teraz czas na analizę i eliminację błędów.
Walka na oczach milionów telewidzów to dla Ciebie żadna nowość. Wcześniej z powodzeniem walczyłeś na galach transmitowanych przez Polsat.
I wtedy też miałem dużą widownię, gdyż imprezy transmitowane były w otwartym Polsacie. Występowałem między innymi na gali z udziałem Andrzeja Gołoty. Ale publiczna telewizja ma największą oglądalność i bardzo dobrze się stało, że ma ona zamiar promować boks zawodowy. Najważniejsze, by TVP pokazywała Polaków, gdyż w naszym kraju jest wielu zdolnych chłopaków.
Jak duże pieniądze zarobiłeś w Legionowie, gdzie wywalczyłeś pas federacji WBC Baltic?
Zapewniam wszystkich, że nie były to duże pieniądze. Duże pieniądze przyjdą z czasem, ale trzeba być cierpliwym. WBC Baltic to nie jest prestiżowy tytuł, ale chodziło o widowisko, odegranie hymnów, flagi narodowe obu państw. Dla mnie najważniejsze jest to, by ludzie na widowni byli ze mnie zadowoleni, by cały czas była adrenalina. Pas może być zielony, biały czy żółty, ale to mniej ważne. Najważniejsze, by dać ludziom widowisko.
Kiedy będziesz walczył o bardziej prestiżowe pasy? Z pewnością stać Cię na mistrzowskie tytuły najważniejszych federacji zawodowych.
Ja walczę dla kibiców, oni są dla mnie najważniejsi. To dla nich narażam zdrowie i dla nich zdobywam zaszczyty. A oni odwdzięczają mi się wspaniałym dopingiem. W Legionowie z latynoskim stylem Meksykanina miałem walczyć po europejsku. Lewy prosty był najważniejszy. I ta metoda okazała się skuteczna, wygrałem tę ciężką walkę. Głównym celem i marzeniem sportowca jest mistrzostwo świata i postaram się taki pas wywalczyć. To zrozumiałe. Ale to musi się zgrać z zadowoleniem kibiców.
W Legionowie miałeś wsparcie sporej grupy kibiców ze Śląska, w tym górniczej braci. Słyszałeś w ringu ich doping?
Nie mogłem go nie słyszeć. Oni jeżdżą za mną po całej Polsce i za to jestem im bardzo wdzięczny. „Solidarność” górnicza miała w Legionowie silną reprezentację, a była jeszcze orkiestra górnicza z Bytomia. W hali była wspaniała atmosfera, zaś w ringu czułem się tak, jakbym walczył na Śląsku.
Nie tylko na Śląsku, ale i w całej Polsce znany jesteś z akcji charytatywnych. Co masz teraz w planie?
Po walce w Legionowie postanowiłem przeznaczyć na licytację spodenki lub rękawice. A więc sprzęt, którego używałem w trakcie zwycięskiej walki. Mam nadzieję, że zostanie on wysoko zlicytowany, zaś pieniążki trafią do najbardziej potrzebujących.
Damian Jonak, urodził się 24 kwietnia 1983 r. we Włoszczowie. Wychowanek Szombierek Bytom, walczył w gronie amatorów w barwach Imeksu Jastrzębie i Walki Zabrze. Ze 168 walk wygrał 153. Był brązowym medalistą mistrzostw Europy juniorów. Od 2006 r. jest niepokonany w gronie zawodowców (28/1/0) w barwach KnockOut Promotions. Ostatnio zdobył pas WBC Baltic, wcześniej został Młodzieżowym Mistrzem Świata.