fot: ARC
- Ceny narzucone przez URE obowiązywałyby w taryfach socjalnych a reszta odbiorców płaciłaby rynkowo - wymyślili producenci prądu
fot: ARC
- Chcemy działać przejrzyście, a rynek energii elektrycznej dla gospodarstw domowych uwolnić najszybciej, jak to będzie możliwe. Komunikat w sprawie cen dla gospodarstw domowych wydam po wakacjach, najprawdopodobniej we wrześniu - mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE).
Sprzedawcy energii chcieliby możliwie szybko dowiedzieć się, czy i kiedy URE uwolni ceny dla gospodarstw domowych, które zużywają około 25 proc. energii elektrycznej sprzedawanej odbiorcom końcowym.
- Jestem przygotowany na konkurencję. Od dawna mam ofertę na całą Polskę, ale jeśli będą wiedział, że ceny pozostaną regulowane, to przygotuję inną strategię. Już teraz powinno być wiadomo, co się stanie z cenami dla gospodarstw domowych w przyszłym roku - uważa Grzegorz Lot, dyrektor ds. sprzedaży Vattenfall Sales Poland.
Jednak odbiorcy i sprzedawcy energii będą musieli poczekać na decyzję regulatora około sześciu miesięcy.
Na koniec 2008 roku, według danych regulatora, cała tzw. grupa taryfowa G, dla której ceny detaliczne zatwierdza URE, liczyła około 14,5 mln odbiorców, z czego około 13,3 mln stanowiły gospodarstwa domowe. Bez uwolnienia cen, co wielokrotnie deklarowali sprzedawcy energii, bitwy o ten rynek nie będzie. Tymczasem regulator twierdzi, że uwolni ceny po spełnieniu kilku warunków.
● Objęcie ochroną najuboższych odbiorców energii
● Wejście w życie obowiązku sprzedaży części energii przez giełdę
● Nowe narzędzia regulacyjne dla URE, w tym prawo ustalania ceny maksymalnej
● Stwierdzenie przez URE, że rynek jest konkurencyjny