Czy zimą ogrzejemy domy gazem? Szykujcie grube pierzyny, tym razem przez Trumpa
Ceny gazu w Europie wróciły na poziomy, których nie widzieliśmy od marca. Benchmarkowy kontrakt TTF w Amsterdamie kosztował w poniedziałek 59,82 euro za MWh, a w trakcie sesji było to nawet 60,66 euro. To wzrost o 5,7 proc. i szósta zwyżkowa sesja z rzędu. Dla gospodarstw domowych w Polsce to zły sygnał tuż przed sezonem grzewczym. Może być bardzo drogo. Tym razem przez Trumpa i jego wojnę na Bliskim Wschodzie. Wcześniej sięgnęliśmy po grube pierzyny z powodu Putina.
fot: Orlen
Rynek gazu nadal rozchwiany
fot: Orlen
Ceny gazu w Europie wróciły na poziomy, których nie widzieliśmy od marca. Benchmarkowy kontrakt TTF w Amsterdamie kosztował w poniedziałek 59,82 euro za MWh, a w trakcie sesji było to nawet 60,66 euro. To wzrost o 5,7 proc. i szósta zwyżkowa sesja z rzędu. Dla gospodarstw domowych w Polsce to zły sygnał tuż przed sezonem grzewczym. Może być bardzo drogo. Tym razem przez Trumpa i jego wojnę na Bliskim Wschodzie. Wcześniej sięgnęliśmy po grube pierzyny z powodu Putina.
Dlaczego gaz drożeje? Wojna na Bliskim Wschodzie
Głównym paliwem dla wzrostów cen gazu jest eskalacja konfliktu między USA a Iranem. Centralne Dowództwo USA poinformowało o dziewiątej z kolei nocy ataków na cele w Iranie. Trafiono w centra dowodzenia, obronę przeciwlotniczą i infrastrukturę odpalania rakiet oraz dronów. Teheran odpowiedział ostrzałem "wrogich celów". Ambasada USA w Bahrajnie ostrzegła obywateli przed możliwymi atakami w Manamie.
Największe obawy rynku budzi jednak Cieśnina Ormuz, przez który przepływa ok. 20 proc. światowego LNG. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował w niedzielę, że dwa statki zostały unieruchomione, a dwa kolejne zawróciły z "niebezpiecznej trasy". W efekcie przepływ gazu LNG przez cieśninę został praktycznie wstrzymany.
Jak podkreśla analityk Bloomberg Intelligence Henik Fung: "Ceny gazu będą nadal wspierane przez ograniczenia w jego podaży oraz niskie zapasy tego paliwa w Europie i innych częściach świata".
Co to oznacza dla polskiego odbiorcy?
To nie są dobre wiadomości. Jak podają media, pojawiła się bezpośrednia presja na ceny dla odbiorców hurtowych w Polsce. ORLEN i PGNiG kupują gaz na giełdach europejskich, więc wyższy TTF = droższy import.
Dla gospodarstwa zużywającego 1500 m3 gazu rocznie każda zwyżka o 10 euro na TTF to kilkadziesiąt złotych więcej na rachunku miesięcznie zimą. Przy 60 euro za MWh płacimy już o ok. 40 proc. więcej niż rok temu o tej porze!
Dodatkowo mamy dwa problemy strukturalne. Pierwszy to niskie zapasy w Europie. Magazyny nie są wypełnione na 100 proc. Zima 2025/2026 była długa, a uzupełnianie stanu idzie wolniej z powodu drogiego LNG.
Drugi kłopot to konkurencja o LNG. Jeśli gaz z Kataru i USA nie może iść przez Ormuz, to Europa musi konkurować o dostawy z Azją. To winduje ceny.
Rząd na razie nie zapowiadał odmrażania cen gazu dla gospodarstw domowych. Obecna taryfa URE obowiązuje do końca września. Dalsze decyzje zapadną we wrześniu, ale przy TTF na 60 euro utrzymanie "mrożenia" będzie dla budżetu bardzo kosztowne. Tym bardziej, że kolejnym paliwem wymagającym ewentualnego wsparcia jest ropa.
Czy jest alternatywa?
Dla domów już podłączonych do gazu zmiana paliwa w tym roku jest mało realna. Pozostaje oszczędzanie i termomodernizacja. Dla tych którzy jeszcze grzeją prądem lub węglem, kalkulacja też się zmienia. Przy drogim gazie pompy ciepła i fotowoltaika znowu zyskują na opłacalności, ale inwestycja to wydatek 20-40 tys. zł.
Eksperci rynku surowcowego nie spodziewają się szybkiego spadku cen. Dopóki napięcie w Cieśninie Ormuz nie osłabnie, gaz pozostanie "towarem ryzyka geopolitycznego".
Efekt? Będzie nas stać na ogrzewanie gazem, ale zapłacimy wyraźnie więcej niż rok temu. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie nie wygaśnie, a zima będzie mroźna, rachunki za styczeń i luty mogą boleć.
Kluczowe będą najbliższe 6-8 tygodni. Od tego czy odblokuje się szlak przez Ormuz i czy Europa zdąży zatankować magazyny zależy, czy TTF wróci do 40 euro, czy pójdzie w kierunku 80 euro.
Dla odbiorców indywidualnych warto już teraz: sprawdzić zużycie z ubiegłego roku, rozważyć zmniejszenie temperatury o 1-2 stopnie i śledzić komunikaty URE ws. taryf na IV kwartał. Bo przy 60 euro za MWh bufor bezpieczeństwa topnieje bardzo szybko.