Czy strategie dla spółek węglowych są potrzebne?
31 lipca 2007 r. Rząd RP przyjął „Strategię działalności górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 2007–2015”, zwaną poniżej „Strategią węglową”. Poprzednio, strategię działalności całego sektora i poszczególnych podmiotów w sektorze określały rządowe programy restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego. W „Strategii węglowej” zarządy spółek węglowych zostały zobowiązane do opracowania swoich strategii na lata 2007–2015 i takie strategie powstały.
Zadajmy pozornie przewrotne pytanie: czy strategie dla spółek węglowych są w ogóle potrzebne?
Próba odpowiedzi na to pytanie, prezentowana poniżej, pozwoli również określić warunki, przy których strategię spółki należy opracować i można skutecznie realizować.
Wyjaśnijmy na początek, jak należy rozumieć strategię spółki węglowej. Otóż strategia to określenie głównych i długofalowych celów spółki oraz przyjęcie takich kierunków działania i takie wykorzystanie zasobów spółki, które są konieczne dla osiągnięcia tych celów. Cele te nazywamy celami strategicznymi, a podane rozumienie strategii mieści się w działaniu nazywanym zarządzaniem strategicznym, czyli zarządzaniem dla przyszłości.
Zasadniczą rolę w kształtowaniu strategii spółki odgrywa jej właściciel. Mowa o właścicielu, którego można określić, czyli wyodrębnić z otoczenia firmy i który ma moc wpływania na decyzje zarządu firmy. Takim właścicielem nie jest grono rozproszonych akcjonariuszy firmy. Nie są oni w stanie wypracować spójnej i klarownej wizji rozwojowej firmy w formie strategii. Mogą co najwyżej zaakceptować lub odrzucić propozycje zarządu w tym względzie. Ale do tego jest potrzebna większościowa jednomyślność, o co zazwyczaj jest bardzo trudno na walnym zgromadzeniu.
Dlatego też mówiąc o zasadniczym wpływie właściciela firmy na jej strategię, należy mieć na uwadze właściciela, który posiada większość akcji lub udziałów, a więc ma możliwości decyzyjne.
Powinien on posiadać dodatkowo możliwość jasnego artykułowania swojej koncepcji lub oczekiwań wobec strategii firmy, kierowanych do jej zarządu.
Takie możliwości posiada tylko osoba fizyczna lub dobrze zorganizowane grono osób – właścicieli firmy oraz inna firma lub instytucja, w tym również państwowa. Możliwość zatem wpływania przez właściciela firmy na jej los, a w szczególności na jej strategię, pojawia się z chwilą prywatyzacji firmy przez udostępnienie większościowego pakietu akcji lub udziałów innej firmie, instytucji, osobie fizycznej lub zorganizowanej grupie osób. Udostępnienie akcji przez giełdę – w dodatku pakietu mniejszościowego – rozproszonym indywidualnym akcjonariuszom posiada oczywiście znamiona prywatyzacji. Jednak firma w tym przypadku nie zyskuje właściciela, który byłby w stanie wpływać na jej los. A zatem z punktu widzenia możliwości wpływania właściciela na kształtowanie strategii firmy, taka prywatyzacja nie ma praktycznie żadnego znaczenia.
Predyspozycje właściciela w zakresie kształtowania strategii firmy, o których była mowa powyżej, powinien wykazywać właściciel państwowy, czyli Skarb Państwa i tym samym jego reprezentant.
Nie pełni jednak tej roli z kilku powodów. Przede wszystkim nie jest do tego przygotowany instytucjonalnie jako nieistniejąca organizacja pod nazwą Skarb Państwa. Ponadto, państwowy właściciel, czyli reprezentant Skarbu Państwa, jest obarczony wpływami bieżącej polityki na jego działalność i ewentualne decyzje strategiczne.
A poza tym wszystkim, wraz ze zmianą opcji rządzącej lub nawet określonej osoby reprezentującej Skarb Państwa, zmienia się zazwyczaj sposób podejścia do pełnienia funkcji właścicielskiej wobec firm państwowych. Nietrudno zatem zauważyć, że biorąc pod uwagę powyższe względy, właściciel firmy państwowej ma ograniczony wpływ na decyzje kształtujące strategię rozwojową firmy. Należy tutaj jednak przytoczyć jeden wyjątek, a mianowicie kształtowanie strategii górnictwa poprzez tworzenie i realizację rządowych programów restrukturyzacji całej branży. Z tej roli – jak dotychczas – państwowy właściciel wywiązał się dobrze, przeprowadzając w latach 1998–2001 skuteczny proces restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego i doprowadzając podmioty działające w branży do stanu rentownej działalności w otoczeniu rynkowym.
Działalność górnictwa w minionych latach, od zakończenia procesu jego restrukturyzacji, oraz podejmowane próby prywatyzacji niektórych podmiotów wykazują, że są one już dziś zdolne do prywatyzacji. Twierdzę, że przeprowadzenie dziś prywatyzacji podmiotów w polskim górnictwie węgla kamiennego leży w jego interesie i stworzy warunki do jego normalnej, rynkowej działalności wraz ze stworzeniem możliwości do odtwarzania swoich zdolności produkcyjnych. Kapitałów potrzebnych w tym celu nie dostarczy państwowy właściciel, ani nie wygenerują ich na wystarczającym poziomie same firmy państwowe. Sprzedaż przez giełdę akcji spółek również nie dostarczy wystarczających kapitałów inwestycyjnych, gdyż taka prywatyzacja ma – moim zdaniem – słabe szanse powodzenia. Przykład prywatyzacji polskich hut stali wykazuje, że tylko sprzedaż większościowego pakietu akcji spółki inwestorowi branżowemu stwarza dla tej spółki szansę rozwoju. Taki sposób prywatyzacji spółek węglowych, lub ich części, jest dziś potrzebny polskiemu górnictwu węgla kamiennego.
Sprzymierzeńcem polityków dla prywatyzacji spółek węglowych na rzecz poważnych inwestorów branżowych mogą stać się związki zawodowe. W 1998 i 1999 roku domagały się skutecznie większych środków z budżetu państwa na restrukturyzację zatrudnienia w górnictwie, w przekonaniu, iż obniżenie kosztów produkcji węgla poprzez obniżenia poziomu zatrudnienia w kopalniach było wówczas „racją stanu” polskiego górnictwa. Dziś związki zawodowe mają szansę odegrać podobnie pozytywną rolę, domagając się racjonalnej prywatyzacji naszego górnictwa węglowego. Stwierdzenie to może być szokujące dla działaczy związkowych. Jednak pokonanie przez nich obaw i barier, związanych z autentyczną prywatyzacją polskiego górnictwa węglowego, może mieć decydujący wpływ na jego dalsze losy.