Czy kobieta pokieruje górnictwem?
Poszukiwania kandydata do ministerialnej teki trwają już od 25 kwietnia, gdy premier przyjął dymisję Eugeniusza Postolskiego związanego z PSL-em. Od tego czasu na liście \"transferowej\" pojawiały się nazwiska dosłownie wszystkich, którzy mieli cokolwiek wspólnego z górnictwem - napisała katowicka \"Gazeta Wyborcza\". Nie oszczędzono nawet wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka, który również otrzymał propozycję przejścia do Ministerstwa Gospodarki, ale z niej nie skorzystał.
Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, podczas ostatniej wizyty na Śląsku przyznał nawet, że nie ma chętnych na posadę po Postolskim, bo wymagania stawiane kandydatom są wysokie, a odpowiedzialność ogromna.
To już jednak przeszłość. Z informacji uzyskanych przez katowicką \"Gazetę Wyborczą\" wynika, że najpoważniejszą kandydatką na stanowisko wiceministra odpowiedzialnego za górnictwo jest Joanna Strzelec-Łobodzińska, była prezes grupy energetycznej Tauron i była wiceprezes Południowego Koncernu Energetycznego. Nominacja leży już na biurku premiera Pawlaka i czeka tylko na jego podpis - napisała \"GW\".
Katowicka \"Gazeta Wyvborcza\" podkreśla, że Strzelec-Łobodzińska byłaby pierwszą kobietą nadzorującą kopalnie węgla kamiennego. - Kobiety ponoć łagodzą obyczaje, ale ta kandydatura mnie nie przekonuje. Pani prezes po prostu nie zna się na górnictwie, o czym miałem okazję przekonać się, uczestnicząc w negocjacjach w sprawie przyłączenia kopalni Bolesław Śmiały do PKE - przekonuje Dominik Kolorz, szef górniczej \"Solidarności\".