Czy ekonomia obowiązuje w górnictwie?

Jakbyśmy nie patrzyli, kryzys w mniejszym lub większym stopniu dotyka wszystkich – również górnictwo. Jednak mimo kryzysowych czasów nikt nie neguje konieczności prowadzenia najbardziej niezbędnych inwestycji. Tymczasem wewnątrz tegoż górnictwa pojawiają się inicjatywy wydawania relatywnie dużych pieniędzy na informatykę, co samo w sobie nie jest naganne, lecz często powyższe inicjatywy odnoszą się do obszarów, które w stopniu co najmniej dobrym, zgodnie z potrzebami koncernów węglowych, są obsługiwane. Chodzi o podstawowy trzon rozwiązań mieszczący się w tzw. klasie rozwiązań ERP.

Dzisiaj kluczowym dostawcą usług informatycznych z tego zakresu w sektorze górnictwa jest COIG SA Dzięki nowoczesnym i efektywnym rozwiązaniom COIG SA oraz koncentracji przetwarzania danych w Centrum Przetwarzania Danych COIG SA, koszty utrzymania systemów informatycznych w górnictwie węglowym są znacząco, często wielokrotnie, niższe niż w analogicznych, co do skali i stopnia skomplikowania organizacji, sektorach przemysłu. Co istotne, specjalizacja COIG SA w rozwiązaniach dla górnictwa pozwoliła na to, że wypracowany model zawiera wyłącznie te aplikacje, wchodzące w klasę rozwiązań ERP, które są lub mogą być wykorzystywane w branży. To zresztą skutkuje realnie niższym poziomem kosztów samego COIG SA, przenosząc się na niższe opłaty ponoszone przez jego klientów.

Odpowiednie rozłożenie kosztów

Podobnie model outsourcingowy, z którego korzystają korporacje górnicze, umożliwił między innymi odpowiednie rozłożenie kosztów i trzymanie (przez obie strony) określonych niewysokich budżetów. Realne budżety spółek węglowych na informatykę, wymogły na COIG SA stosowanie i wdrażanie takich technologii, które są odpowiednio wysokiej jakości, a zarazem pozwalają na minimalizację kosztów budowy i utrzymania rozwiązań informatycznych. Stąd właśnie większość cen na usługi COIG SA w górnictwie, na przeciągu wielu lat wykazują dużą stabilność.
Tak więc, wypracowana formuła współpracy pomiędzy koncernami węglowymi a COIG S.A. umożliwiła budowanie i funkcjonowanie ich systemów informatycznych na zasadach bardzo korzystnego stosunku jakości do ceny rozwiązań. Szczególnie w czasach kryzysu atut to niewątpliwy. Fakt ten jest „solą w oku” dla wielu, szczególnie wielkich dostawców, od dawna liczących na ogromny wzrost nakładów na informatykę w górnictwie i dobry biznes. Stąd również nie dziwią elementy „czarnego PR” wobec COIG SA

Kreowanie poglądów, że górnictwu potrzebny jest bardzo drogi nowy system informatyczny na dodatek bez części wspierającej produkcję górniczą może mieć negatywne konsekwencje. A przecież należy przyjąć, że inwestycje w rozwiązania informatyczne powinny podlegać takiemu samemu rachunkowi ekonomicznemu jak wszystkie inne inwestycje – i to w kategoriach kosztów całkowitych (każdy milion nakładów inwestycyjnych niesie za sobą corocznie 25 – 40 proc. dodatkowych kosztów utrzymania nowego rozwiązania, dodajmy kosztów nie do uniknięcia przez wiele lat – systemów wdrożonych nie wymienia się przecież co kilka lat).

Nie marnotrawić środków

Nietrafiona lub zbyt droga inwestycja w rozwiązania informatyczne, to brak faktycznych korzyści we wspieraniu prowadzonego biznesu, a w najlepszym wypadku niewspółmiernie wysokie koszty w stosunku do uzyskanych jakości. Taki stan byłby po prostu marnotrawstwem środków.

Wydaje się, że szczególnie w tych czasach, gdy górnictwo nie cierpi na nadmiar pieniędzy powinny być one wydawane racjonalnie – również na informatykę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.