Czwartą ofiarę powodzi znaleziono w kopalni węgla brunatnegoTurów\"

Kwb turow wikimedia org

fot: wikimedia.org

Odkrywki węgla bruntanego <i>(na zdj. w kopalni &bdquoTurów”)</i> powodują w czasie eksploatacji drastyczne zmiany w środowisku

fot: wikimedia.org

W środę przed południem do policji w Bogatyni nadeszła informacja o odnalezieniu niezidentyfikowanych zwłok, na które górnicy natknęli się na terenie kopalni węgla brunatnego "Turów" zatopionej w sobotę. Ciało jest przywalone niesionymi przez wodę nieczystościami, leży przy drodze do Bogatyni.

 

Antoni Owsiak, oficer prasowy zgorzeleckiej policji, powiedział portalowi "Gazety Wrocławskiej", że na miejsce pojechała właśnie ekipa, która ma sprawdzić zgłoszenie i dokonać oględzin zwłok i miejsca, w którym zostały odnalezione.

 

Wszystko wskazuje na to, że jest to czwarta ofiara sobotniej powodzi. W żywiole utonęły bowiem także dwie kobiety, mieszkanki Bogatyni i strażak ochotnik z OSP w Gronowie, który zabezpieczał wały przeciwpowodziowe w rejonie wsi Radomierzyce. Dwie ostatnie ofiary zginęły po nagłym przerwaniu tamy na rzece Witka - katastrofa uwolniła siedmiometrową falę, która ze zbiornika należącego do PGE Elektrowni "Turów" ruszyła w kierunku Zgorzelca.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.