Czterdzieści pięć lat temu powstało inhalatorium radonowe w Kowarach

fot: Tomasz Rzeczycki

Inhalatorium w sztolni 19a przestało działać w 1989 roku

fot: Tomasz Rzeczycki

Bez większego echa przeszła 45. rocznica otwarcia inhalatorium radonowego w dawnej kopalni uranu w Kowarach. Powstało ono niemal równo dziesięć lat po podziemnym sanatorium w kopalni soli w Wieliczce, jednak bardzo szybko przestało istnieć.

Pomysł utworzenia w którejś z kowarskich sztolni podziemnego inhalatorium skrystalizował się gdzieś tak w 1967 r. Jesienią tamtego roku zapadła decyzja, by zaprzestać eksploatacji kruszywa z hałd pouranowych, znajdujących się przed wylotem sztolni 19a w Kowarach Podgórzu. Choć brzmi to niewiarygodnie, ale skałę płoną z dawnej kopalni uranu wykorzystywano m. in. do utwardzania dróg w Karkonoskim Parku Narodowym. Zaprzestano tego, by zaadaptować sztolnie 19 i 19a na potrzeby lecznictwa.

W trakcie prac adaptacyjnych w latach 1970-1971 przy okazji wydobyto jeszcze trochę uranu z podsadzki oraz filarów. Roboty prowadziły Zakładów Przemysłowych R-1, a po postawieniu ich w stan likwidacji następca, czyli Hydro-Mech. Górnicze prace zabezpieczające potrwały kilka lat i wiosną 1974 r. do sztolni w Kowarach wprowadzono pierwszych kuracjuszy. Mieli oni wdychać powietrze wzbogacone promieniotwórczym radonem.

W pierwszym sezonie, począwszy od 15 maja, odbyło się pięć turnusów inhalacyjnych trwających po 24 dni. Skorzystało z tego 29 pacjentów i 34 pacjentki. Pobyt w sztolni trwał jednorazowo godzinę, zapewniona była opieka pielęgniarska. Inhalacje odbywały się pod opieką pracowników Instytutu Chorób Wewnętrznych Wrocławskiej Akademii Medycznej.

W 1975 r. wykonano obudowę kamienno-murową drugiej komory inhalacyjnej w głębi wyrobisk. Wydrążono też prowadzący w górę pochyły szybik do przekopu nr 611, w którym zamontowano stalowe schody. W ten sposób powstało wyjście ewakuacyjne poprzez chodnik 42a do sztolni nr 19. Także w 1975 r. w spągu sztolni 19a ułożono torowisko i uruchomiono kolejkę górniczą, dowożącą kuracjuszy z powierzchni ku komorom inhalacyjnym.

Z biegiem lat sztolnia 19a podupadała, a Uzdrowisko Cieplice nie miało pieniędzy na inwestycje. Ostatni sezon inhalacyjny odbył się tu w 1989 r. Dwa lata później zaspawano ażurową kratę wejściową, a przypuszczalnie w 1992 r. rozebrano oba baraki obsługi inhalatorium na powierzchni. W 1997 r. powódź uszkodziła sztolnię, a wzburzone wody Jedlicy rozmyły hałdę przed wylotem "dziewiętnastki". Wcześniej Jedlica płynęła betonowym kanałem pod hałdą. W 2004 r. poszukiwacze złomu zdemontowali stalowe elementy obudowy, wycięli torowisko ze spągu, słowem ogołocili sztolnię 19a z wyposażenia. O wznowieniu działalności inhalacyjnej nie było już mowy.

Później, wiosną 2011 r. utworzono tu podziemną trasę turystyczną pod nazwą Kowarskie Kopalnie. Natomiast komercyjna działalność inhalacyjna podjęta została w 2002 r. w niżej położonej sztolni nr 9a.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zapraszają na pierwsze zajęcia Energetyczno-Górniczego Uniwersytetu III Wieku

Nowy Uniwersytet III Wieku o profilu energetyczno-górniczym ma na celu stworzenie miejsca, w którym zawodowcy związani z górnictwem i energetyką będą mogli pogłębiać wiedzę o historii śląskiego przemysłu oraz współczesnych wyzwaniach technologicznych.

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.