Czesi rozkręcają swoje szkolnictwo górnicze

Czesi poważnie wzięli się za kształcenie nowych kadr dla górnictwa. Działające od czterech lat w Karwinie Technikum Maszynowe wypuściło w tym roku szkolnym pierwszych 45 absolwentów, którzy podejmą pracę w zakładach należących do spółki węglowej OKD. Jak poinformowała portal nettg.pl dyrekcja placówki, aż szesnastu absolwentów zdało egzamin zawodowy z wyróżnieniem.

- Widać, że chłopcy rzetelnie się uczyli i mają dobrze opanowaną zarówno wiedzę teoretyczną jak i praktyczną - podsumował wyniki swych podopiecznych kierownik studium zaocznego Jan Kubica. Dwuletnie zaoczne studium pomaturalne górnictwa ukończyło dotychczas 82 uczniów, z reguły pracowników OKD. Nowy rok szkolny ruszy 6 września. Zgłosiło się 54 chętnych. Wśród nich aż 43 pracowników spółki.

Eduard Folwarczny, kierownik Centralnego Ośrodka Edukacyjnego OKD wysoko ocenił współpracę między spółką węglową OKD i szkołą.
- Na dobrą sprawę, bez współpracy z karwińską szkołą nie mieliśmy gdzie kształcić średniej kadry technicznej - zauważa.

Zaplecze kadrowe czeskich kopalń wciąż stanowią polscy górnicy, zwłaszcza ci, którzy przed kilkoma laty zdecydowali się skorzystać z Górniczego Pakietu Socjalnego i dziś czują się wciąż na siłach, aby pracować pod ziemią.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.