Czesi coraz bardziej odczuwają brak młodej kadry inżynierskiej w górnictwie

O problemach wentylacji dyskutowali w Ostrawie w ramach konferencji „Wentylacja, odmetanowanie, klimatyzacja i bezpieczeństwo w górnictwie” eksperci reprezentujący m.in.: OKD, Instytut Naukowo-Badawczy Węgla (VVUÚ) oraz Uniwersytet Techniczny-Wyższą Szkołę Górniczą (VŠB-TU) w Ostrawie. W debacie udział wzięli również praktycy z przedsiębiorstw współpracujących z czeskimi kopalniami.

- Duży postęp technologiczny jaki obserwujemy w przemyśle wydobywczym to dla nas ogromne wyzwanie. Koncentracja wydobycia wymaga sprawnego wentylowania podziemnych wyrobisk. Staramy się, aby stosowane urządzenia odpowiadały najwyższym standardom bezpieczeństwa - przyznał Jan Matula, dyrektor techniczny OKD.

Zabierając głos, dziekan Wydziału Górnictwa i Geologii VŠB-TU prof. Vladimír Slivka zwrócił uwagę na problem niedostatecznej liczby absolwentów kształcących się w kierunkach górniczych . - Większość z was ma ponad 40 lat. Jest mi żal, że na razie nie jestem w stanie zapewnić każdemu godnego następcy – przyznał Slivka podkreślając jednocześnie fakt wyraźnej poprawy statusu górniczego fachu w Czechach. A to dzięki gwarancjom zatrudnienia, jakie OKD daje uczniom i studentom kierunków górniczych i wyraźnie zwyżkującym płacom.
Konferencji patronował Czeski Urząd Górniczy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.