Część pracowników SRK wykonuje swoją pracę w domu w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Ponieważ górnictwo powoduje degradację środowiska, proces likwidacji kopalń jest obliczony na kilkadziesiąt lat – podkreślił Janusz Gałkowski, prezes SRK

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Spółka Restrukturyzacji Kopalń w związku z rozprzestrzenianiem się pandemii koronawirusa umożliwiła części pracownikom pracę z domu. Chodzi oczywiście o pracowników powierzchni, przede wszystkim z działów usługowych i administracyjnych. Pracę poza miejscem zatrudnienia wykonuje ponad 30 procent pracowników z tych działów.

- Koronawirus, tak jak dla większości firm, stanowił dla nas zaskoczenie, ale dzięki wcześniej wdrożonym procedurom elektronicznym możliwa jest w naszej spółce praca poza miejscem stałego zatrudnienia. Oczywiście, dotyczy to wyłącznie pracowników powierzchni, przede wszystkim z działów usługowych i administracyjnych. Pracę poza miejscem zatrudnienia wykonuje ponad 30 procent pracowników z tych właśnie działów - zaznaczył Janusz Gałkowski, prezes zarządu Spółki Restrukturyzacji Kopalń

Taka praca to w wielu wypadkach jedyny sposób na zapewnienie realizowania zadań firmy bez potęgowania zagrożeń związanych z rozprzestrzenianiem się koronawirusa - podkreśla prezes Gałkowski. Tym bardziej, że dużo osób wykorzystuje przysługującą im opiekę nad dziećmi. Część jest na zwolnieniach lekarskich, w tym trzy osoby zostały objęte kwarantanną w związku z kontaktem pośrednim z osobami, które miały z kolei kontakt z osobą zarażoną koronawirusem.

Praca poza miejscem zatrudnienia stała się możliwa dzięki przyjętej przez Sejm ustawie o zwalczaniu SARS-CoV-2. Jak podkreśla prezes, podpisując w tej sprawie specjalne zarządzenie, miał na uwadze dobro pracowników i ich rodzin. Zatrudnionych nadal obowiązuje umowa o pracę, taka jak w stałym miejscu jej wykonywania. Taka forma zatrudnienia odpowiada m.in. dotychczasowym godzinom pracy i wymaga poświadczenia swojej obecności drogą elektroniczną. Przed oddelegowaniem do pracy w miejscu zamieszkania zatrudniony swoje obowiązki przyjmuje podpisując specjalne oświadczenie.

- Szczęście w nieszczęściu- zauważa Rafał Wielgosz, dyrektor Biura ds. Zamówień SRK. - Dobrze, że już od ponad dwóch lat mieliśmy wdrożone narzędzia elektroniczne umożliwiające naszą pracę. - Taki jest obieg dokumentów, w ten sposób przyjmujemy wnioski przetargowe, a i same aukcje mogą odbywać się bez obecności ich uczestnika w spółce. Nie potrzeba stosu papierów. Dzięki elektronizacji nasze czynności możemy wykonywać nie odchodząc od komputera. Dlatego praktycznie z dnia na dzień mogliśmy przystąpić do wykonywania obowiązków w domu.

- Na pewno praca poza siedzibą spółki niesie sporo utrudnień, ale możemy im sprostać wykonując część zadań dzięki systemom informatycznym - powiedział Maciej Szymczak, dyr. Biura ds. Zagospodarowania Majątku SRK. - Sprzedaż złomu przeprowadzamy w formie elektronicznej licytacji. Robimy wszystko, aby praca poza miejscem zamieszkania nie odbiła się na naszych klientach. Wszystkie telefony stacjonarne w biurze zostały przekierowane na nasze telefony komórkowe. W siedzibie spółki nadal są dyżurujący, którzy w razie potrzeby dostarczają mailowo niezbędne materiały.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Coś za coś i katastrofa gotowa

Czasami życie pisze nam takie scenariusze, że za głowę można się tylko złapać. Wyobraźcie sobie, że miałem kiedyś w oddziale jednego takiego Stefana, który bardzo lubił się przymilać, zwłaszcza gdy miał w tym jakiś interes. Jednego tylko nie można było mu odmówić – miał żyłkę do naprawiania dosłownie wszystkiego. 

Jacek Korski: Jest problem z jakością wydobywanego u nas węgla, a ostatnio także z jego ilością

Pamiętam dyskusje na posiedzeniach jakiejś sejmowej komisji czy zespołu o tym, że tego importu należy zakazać w obronie miejsc pracy w polskich kopalniach - pisze nasz felietonista Jacek Korski.

Grzegorz Lot, prezes spółki Tauron: Węgiel zostaje tak długo, jak będzie potrzebny

Grupa Tauron realizuje strategię transformacji regionów, w których dominuje dziś energetyka konwencjonalna. Chodzi o Łaziska Górne, Łagiszę, Sierszę i Jaworzno. Prezes spółki Grzegorz Lot podkreśla, że proces ten opiera się na trzech filarach: niezawodności dostaw energii, niskiej cenie oraz zeroemisyjności.

Czego boją się Polacy? Drożejącej żywności, wysokich rachunków za ogrzewanie i energię

Polacy najbardziej obawiają się wzrostu cen żywności i innych zakupów, a także wysokich opłat za ogrzewanie i energię - wynika z opublikowanego w sobotę sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.