Czechy: huty mogą podzielić los kopalń
fot: ARC
OKD najprawdopodobniej stanie się niewypłacalna w połowie maja. Na zdjęciu należąca do spółki kopalnia Darkov
fot: ARC
Po upadku spółki węglowej OKD nasi południowi sąsiedzi obawiają się klęski przemysłu metalurgicznego, w tym giganta, jakim jest ArcelorMilttal Ostrava. Spółka zatrudnia obecnie 7 tys. pracowników, głównie mieszkańców województwa morawsko-śląskiego.
Eksperci biją na alarm - już niedługo chińska stal może zalać czeski rynek. Jeśli w grudniu br. Światowa Organizacja Handlu (WTO) uzna gospodarkę chińską za wolnorynkową, wówczas zlikwidowane zostaną wszelkie bariery ograniczające napływ chińskich towarów do Europy.
- Nasze huty nie są dotowane przez państwo, tak jak w Chinach. Objęte są również surowymi zasadami ochrony środowiska. Przed taką nierówną konkurencją nie moglibyśmy się obronić - zauważa Jan Rafaj, wiceprezes zarządu ArcelorMittal Ostrava.
Ostrożne szacunki Branżowego Związku Przemysłu Metalurgicznego w Czechach mówią nawet o likwidacji nawet 45 tys. miejsc pracy w sektorze hutnictwa. Najbardziej miałyby ucierpieć przedsiębiorstwa współpracujące z tym przemysłem.
Kryzys czeskiego hutnictwa na północy Czech jeszcze bardziej skomplikowałby sytuację ekonomiczną OKD. Większość surowca niezbędnego do produkcji stali dostarczają bowiem kopalnie należące do tej spółki.