Ćwierć wieku bez Victorii

fot: Tomasz Rzeczycki

Po likwidacji sztolni Gwarek, pamięć o wałbrzyskim górnictwie pielęgnowana jest na terenie dawnej KWK Thorez

fot: Tomasz Rzeczycki

W tym roku minęło dwadzieścia pięć lat odkąd ostatni wózek z węglem wyjechał z wałbrzyskiej kopalni Victoria. Rocznica przeszła bez większego echa, dzisiejszy Wałbrzych bardziej kojarzy się z legendą o złotym pociągu, niż z fedrowaniem.

Kopalnia Victoria mieściła się w Sobięcinie - dzielnicy Wałbrzycha położonej przy wylotowej drodze do Boguszowa-Gorców i Kamiennej Góry. Kopalnia powstała w 1892 r. i fedrowała niemal równe sto lat. Od 1950 r. w wyniku zmian administracyjnych znalazła się w granicach Wałbrzycha.

Jej obco brzmiąca nazwa została wprowadzona nie przez Niemców, lecz przez Polaków po wojnie. Okólnikiem nr 5 z 13 sierpnia 1945 r. zmieniono niemieckie nazwy kopalń w zagłębiu wałbrzyskim. I tak dotychczasowa kopalnia Glückhilf nazywała się odtąd... Viktoria – ale z literą „k” w środku wyrazu. Górnicy zaczęli używać formy Wiktoria i dopiero Dolnośląskie Zjednoczenie Przemysłu Węglowego w piśmie z 10 stycznia 1946 r. poinformowało OUG w Wałbrzychu, że ostatecznie ustalono nazwę w anglojęzycznym brzmieniu, czyli Victoria. I tak już zostało.

Litera „V” na początku nazwy kopalni nie stanowiła problemu po wprowadzeniu stanu wojennego, gdy premier Wojciech Jaruzelski w swoim słynnym przemówieniu wygłoszonym 21 lipca 1982 r. powiedział, że „na tę literę nie zaczyna się żadne polskie słowo”. Victoria została Victorią, podobnie jak i huta szkła kryształowego w Stroniu Śląskim pozostała przy nazwie Violetta.

Wałbrzyska Victoria nie tylko fedrowała węgiel, lecz także udostępniała swe wyrobiska szkoleniowe. W marcu 1960 r. na terenie szybu Gabriel kopalni Victoria przy ul. św. Józefa rozpoczęto urządzanie Ośrodka Mechanizacji Górnictwa. Uczniowie szkół górniczych oraz pracownicy kopalń miedzi, barytu i węgla mieli tam przechodzić przeszkolenia.

Potem pojawił się pomysł, by tamtejszą sztolnię Gwarek udostępniać zwiedzającym. Stało się to jednak możliwe później, po tym jak w sierpniu 1986 r. został tam utworzony Ośrodek Dawnej i Nowej Techniki Górniczej. Objął on zabudowania szybów Gabriel i Irena. Zwiedzanie było możliwe dla grup, które z wyprzedzeniem zgłosiły ten zamiar. W sztolni funkcjonowała zelektryfikowana linia kolejki kopalnianej o rozstawie szyn 45 cm, różne typy obudowy chodnikowej we wnękach, prezentowany był przodek z kombajnem oraz cztery ściany eksploatacyjne.

Wyrobiska te udostępniane były jeszcze przez jakiś czas po 1995 r., potem jednak zostały opuszczone, zdewastowane i rozkradzione. To był już schyłek istnienia Victorii. Ostatni wózek z węglem wyjechał w niej 14 maja 1994 r. W tym czasie Victoria, wraz z Julią i Chrobrym, była już tylko jednym z Zakładów Górniczych wchodzących w skład tworu o nazwie Wałbrzyskie Kopalnie Węgla Kamiennego.

W 2002 r. władze miejskie zdecydowały o zlikwidowaniu zdewastowanej i rozkradzionej sztolni szkoleniowej w Sobięcinie. Postanowiono, by pamięć o wałbrzyskim górnictwie węglowym przekazywać przyszłym pokoleniom na terenie dawnej KWK Thorez, znanej teraz jako Stara Kopalnia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Jesień w Tatrach. Czas na spokojniejszy wypoczynek w Bukowinie Tatrzańskiej

Jesień w Tatrach ma swój wyjątkowy rytm. Wakacyjny gwar powoli cichnie, na szlakach robi się spokojniej, a górskie krajobrazy nabierają złotych, rudych i czerwonych barw. Przy dobrej pogodzie widoki potrafią zachwycić jeszcze bardziej niż latem, a chłodniejsze powietrze sprzyja spacerom i dłuższym wędrówkom.