– Kolega był w styczniu 2008 r. na otwarciu lodowiska w Pawłowicach. Atrakcją tej uroczystości był pokazowy mecz curlingu, bo jest tam również pierwszy i jak na razie jedyny w Polsce tor do uprawiania tej dyscypliny. Na drugi dzień powiedział, że to fajny sport i zaproponował, żebyśmy spróbowali. No i tak się zaczęła nasza przygoda z curlingiem – relacjonuje Janusz Tomica, kierownik działu zintegrowanego systemu zarządzania jakością w „Boryni”.
Pasjonaci curlingu, których na razie jest niewielu (na treningi przychodzi od trzech do siedmiu), spotykają się po pracy na lodowisku raz w tygodniu. Sami opłacają wynajęcie toru i grają dwie godziny. Sprzęt do gry, kamienie i szczotki są własnością zarządzającego lodowiskiem Gminnego Ośrodka Sportu w Pawłowicach.
Zawodnicy z „Boryni” tajniki curlingu poznają pod okiem Damiana Hermana, wykładowcy w katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego. Jest on zawodnikiem i instruktorem. Poza zawodnikami z „Boryni” zajmuje się także młodzieżą z klubu curlingowego założonego w Warszowicach.
Damian Herman jest dwukrotnym Mistrzem Polski. Startował także w Mistrzostwach Europy. W styczniu wraz z partnerką z Warszawy obronił tytuł Mistrza Polski w mikście. W kwietniu oboje wyjeżdżają na Mistrzostwa Świata.
W Polsce curling, który od 1998 r. jest dyscypliną olimpijską, ma krótką historię. Pierwsze kluby powstały w 2004 r. Sport ten uprawia ok. 300 osób. Na Śląsku są dwa kluby, w Gliwicach i Katowicach. Zawodnicy trenują na lodowiskach, bo nie ma tam specjalnych torów. Jedyny profesjonalny tor do curlingu jest w Pawłowicach. Jego budowę dofinansował Urząd Marszałkowski.
Tor curlingowy w Pawłowicach staje się coraz popularniejszy. – Przyjeżdżają do nas pograć mieszkańcy okolicznych miejscowości, a nawet z Katowic czy Gliwic. Ostatnio zaczęli się pojawiać nawet Czesi i Słowacy – informuje Bożena Wróbel, kierowniczka GOS.
Curlingowcy z kopalni „Borynia” po rocznym treningu chcą sprawdzić swoje umiejętności w zawodach. – Zamierzamy wystartować w eliminacjach do Mistrzostw Polski – informuje Janusz Tomica. – Musimy jednak być członkami klubu. Sami go nie założymy, ale staramy się o włączenie nas do klubu w Warszowicach.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.