Coraz lepsze wyniki finansowe Grupy Energa

Po 10 miesiącach tego roku  EBITDA Grupy Energa wynosi 1 mld  251 mln zł, przekraczając tym samym ubiegłoroczny wynik o 200 mln zł – dowiedział się portal nettg.pl z infoemacji przekazanych przez spółkę. Rekordowe są także przychody i zyski firmy.


Przychody na koniec października w porównaniu do danych na koniec września wzrosły o 13 procent,  wynik netto o 10 proc, a EBITDA – o 11 proc.  Przychody za dziesięć miesięcy tego roku wyniosły 7 mld 490 mln zł (w całym 2009r. – 8 mld 380 mln zł), a zysk netto -  645 mln zł (w całym ub. roku 425 mln zł).


Największy wkład w poprawę wyniku finansowego Grupy mają segmenty: dystrybucja energii oraz wytwarzanie w elektrowniach wodnych.


- To rzeczywiście dobry rok. Dotychczasowe wyniki finansowe są najlepsze w historii spółki. Udało się je osiągnąć również dzięki redukcji kosztów operacyjnych i poprawie efektywności zarządzania. Widać już także pierwsze efekty procesu restrukturyzacji Grupy. Obecnie trwa proces konsolidacji służb księgowych i kadrowych, spółek handlowych, transportowych oraz elektrowni wodnych. Rozpoczęła się kolejna faza procesu transformacji IT, którego celem jest stworzenie kluczowego obszaru wspierającego biznes, na którym będzie budowana przewaga konkurencyjna Grupy -  ocenia Mirosław Bieliński, prezes Energa SA.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.