Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.44%)

Srebro

81.34 USD (-3.06%)

Ropa naftowa

103.14 USD (+1.44%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.72%)

Miedź

5.76 USD (-1.19%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.44%)

Srebro

81.34 USD (-3.06%)

Ropa naftowa

103.14 USD (+1.44%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.72%)

Miedź

5.76 USD (-1.19%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

Co z radioaktywnymi odpadami po pierwszej „atomówce”? Ekolodzy alarmują, ministerstwo odpowiada

Odpad1

fot: KSOP

Krajowe Składowisko Odpadów Promieniotwórczych w Różanie

fot: KSOP

W ostatnim czasie jest coraz głośniej o polskiej elektrowni atomowej. Mamy datę i miejsce: w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino pierwszy reaktor ma produkować prąd od 2036 roku. Nieodłącznym elementem takich dyskusji jest też kwestia odpadów radioaktywnych. I tu nie ma ani konkretnej daty, a już tym bardziej miejsca. Od miesięcy alarmują w tym temacie ekolodzy. Teraz pojawiła się odpowiedź istniejącego jeszcze (nieistniejącego już?) Ministerstwa Przemysłu.

Zacznijmy od początku: jak to robią inni?

Jak z tym problemem poradziły sobie inne kraje? Odpady radioaktywne mają różne klasyfikacje, od których zależy dalszy proces ich składowania.

Sposób utylizacji zależy od: aktywności odpadu (niskoaktywne, średnioaktywne i wysokoaktywne) oraz czasu połowicznego rozpadu (krótkożyciowe i długowieczne). Te nisko- i średnioaktywne trafiają w Polsce do Krajowego Składowiska Odpadów Promieniotwórczych w Różanie. Odpady umieszczane są w suchej fosie czy podziemnych betonowych komorach, a następnie zabezpieczane przed promieniowaniem i wodą. Jak wygląda proces takiego składowania, można było zobaczyć na żywo w lipcu podczas Dni Otwartych KSOP.

Zużyte paliwo nuklearne to jednak odpad wysokoaktywny. I w jego wypadku praktycznie nigdzie na świecie nie stosuje się składowania na poziomie ziemi bądź w płytkich wykopach. Tak składowane mogą być wyłącznie odpady o niskiej aktywności. W przypadku zużytego paliwa nuklearnego (które jest odpadem wysokoaktywnym) najpowszechniejszą metodą jest tzw. głębokie geologiczne składowanie odpadów – umieszcza się je na głębokościach od 250 m do kilometra w przypadku zbiorników kopalnianych oraz od 2 do nawet 5 km w głąb ziemi w przypadku odwiertów składowych. Tego typu składowisk najwięcej mają Stany Zjednoczone, ale znajdują się one również na terenach Francji, Szwecji czy Finlandii. Utylizacja wymaga składowania ich w pojemnikach – odpady nuklearne w żadnym etapie swojej drogi z elektrowni nie są „odsłonięte”.

We Francji, Szwecji, Wielkiej Brytanii czy Finlandii zużyte paliwo zatapia się w szkle. W Belgii umieszcza się wypalone paliwo w stalowych pojemnikach, a następnie w tunelach o głębokości 230 m, w samouszczelniającej się glinie. Innym sposobem jest wykorzystanie geologicznych pokładów soli w Niemczech. Brytyjczycy radioaktywne śmieci składują w zacementowanych stalowych zbiornikach, a po wypełnieniu składowiska całość jest jeszcze raz cementowana. Co warto zaznaczyć, tego paliwa nie jest tak dużo, jak może się nam – wychowanym na węglu i hałdach – wydawać.

Zamiast składować zużyte paliwo, można je przekazać do specjalnych zakładów przetwarzania nuklearnego. Jest to metoda droższa od finalnego składowania, ale daje możliwość odzyskania części paliwa z odpadów i ponownego wykorzystania. Oprócz Wielkiej Brytanii takie zakłady funkcjonują również we Francji czy w Rosji.

Ministerstwo Przemysłu odpowiada na zarzuty ekologów

Fundacja Mission Possible i Stowarzyszenie Eko-Unia zgłosiły swoje wątpliwości w kwestii stanu Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ). Dokument wytycza polską ścieżkę do budowy i oddania do eksploatacji dwóch elektrowni jądrowych. Pierwsza to Lubiatowo-Kopalino, która rozpocznie pracę w 2036 r.

PPEJ zawiera poważne niespójności. Dokumenty przesłane Komisji Europejskiej znacząco różnią się od tych przedstawionych polskiej opinii publicznej – alarmują aktywiści.

Ekolodzy zaznaczają, że aktualizacja PPEJ nie obejmuje planu budowy operacyjnego składowiska odpadów wysokoaktywnych przed 2070 r., wbrew notyfikacji rządowej przesłanej we wrześniu 2024 r. do Komisji Europejskiej – pisze Biznes Alert.

To znacząca zmiana stanowiska rządu w ciągu ostatnich kilku miesięcy i różnica szacowanego uruchomienia składowiska o ponad 20 lat.

– Zgodnie z doświadczeniami innych krajów, konieczność budowy składowiska na wypalone paliwo jądrowe pojawi się po ok. 30-40 latach od uruchomienia pierwszej elektrowni jądrowej, to jest najwcześniej ok. 2070 r. – głosi jeden z punktów PPEJ.

– Polska nie planuje budowy operacyjnego składowiska odpadów wysokoaktywnych przed 2070 rokiem. […] Tymczasem w notyfikacji rządowej, przesłanej do Komisji Europejskiej 17 września 2024 r., Polska zadeklarowała, że zamierza spełnić kryteria techniczne unijnej taksonomii z rozporządzenia delegowanego (punkty 58 i 59 notyfikacji) – w tym posiadanie „udokumentowanego planu mającego na celu uruchomienie składowiska do 2050 roku” – czytamy w komunikacie aktywistów Mission Possible i Eko-Unia.

– Zapewnienia z wniosku notyfikującego zamiar udzielenia pomocy publicznej PEJ z 17 września 2024 r., że zarówno w pełni kontrolowana przez państwo spółka PEJ, jak i instytucje i organy krajowe zrobią wszystko, by spełnić kryteria techniczne taksonomii, które obejmują między innymi posiadanie planu, który określa w sposób szczegółowy, że w kraju powstanie Głębokie Składowisko Odpadów Promieniotwórczych (GSOP) do 2050 r., od początku były mało realistyczne. Teraz polski rząd potwierdza zakończenie budowy takiego składowiska najwcześniej w 2070 r. – komentuje Kuba Gogolewski, ekspert Fundacji Mission Possible.

Kilka dni temu Ministerstwo Przemysłu odpowiedziało na zarzuty ekologów. Resort w korespondencji, na którą powołuje się Biznes Alert, zapowiada aktualizację „Krajowego planu postępowania z odpadami promieniotwórczymi i wypalonym paliwem jądrowym”.

Ministerstwo tłumaczy, że decydującym dokumentem w zakresie budowy składowiska jest „Krajowy plan postępowania z odpadami promieniotwórczymi i wypalonym paliwem jądrowym”. Ten ma w najbliższym czasie podlegać aktualizacji.

– Polski projekt wypełni wymagania wynikające z taksonomii. Należy pamiętać, że wypalone paliwo jądrowe podlega najpierw przechowywaniu w przechowalnikach mokrych (w wodzie) i dopiero po pewnym czasie może zostać przekazane do ostatecznego składowiska. Ostateczny harmonogram budowy składowiska zostanie opracowany tak, aby było dostępne, kiedy tylko pojawi się paliwo gotowe do umieszczenia w nim – podkreśla Departament Komunikacji Ministerstwa Przemysłu.

Po rekonstrukcji rządu kwestie związane z energetyką jądrową przechodzą do nowo utworzonego Ministerstwa Energii. Przejmuje ono zadania Ministerstwa Przemysłu. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Basen Górniczy czeka na kolejne inwestycje

Przebudowa Nabrzeża Węglowego – Etap II oraz Nabrzeża Administracyjnego w Basenie Górniczym to inwestycja stanowiąca kontynuację prowadzonych obecnie prac związanych z rozbudową Nabrzeża Węglowego oraz Nabrzeża Rudowego. Ma na celu zwiększenie potencjału operacyjnego Portu Gdańsk w zakresie obsługi ładunków.

Rosa: Górnictwo nie ma setek lat przyszłości, ale dziś to filar bezpieczeństwa

- Nasz miks energetyczny i bezpieczeństwo państwa – czy nam się to podoba, czy nie – wciąż opierają się na węglu. Z mojej perspektywy o wiele lepszy jest polski, śląski węgiel, niż ten importowany - podkreśla posłanka Monika Rosa z Koalicji Obywatelskiej.

Śladami rodu Borsigów

Na terenie obecnego Zabrza potęgę przemysłową budowało niegdyś kilka rodów fabrykanckich. Jednym z nich byli Borsigowie, ród niemieckich przemysłowców, który odegrał kluczową rolę w industrializacji Śląska. Założycielem potęgi był August Borsig, twórca fabryk lokomotyw i zakładów przemysłowych (m.in. w Zabrzu/Biskupicach). Rodzina ta znacząco wpłynęła na krajobraz przemysłowy regionu, budując kopalnie i huty, a także inwestując w infrastrukturę społeczną. Pozostawili po sobie niemało pamiątek, w tym kopalnię Ludwik, osiedle patronackie Borsigwerk czy biskupicki zameczek. Historię rodu przypomniały Wrazidloki, zabierając nas w podróż po Biskupicach, a przy okazji po terenie dawnej kopalni.

Deja: Duża redukcja zatrudnienia w PGG to największe wyzwanie w historii

Polska Grupa Górnicza zatrudnia 35 tysięcy osób. W tym roku zakładamy zmniejszenie zatrudnienia o około 14 proc., to jest około 5 tysięcy pracowników. To największe wyzwanie w historii naszej spółki - mówi Łukasz Deja, prezes Polskiej Grupy Górniczej w rozmowie z portalem WNP.