O przyszłości energetyki węglowej oraz kopalń dyskutowano podczas Energy Days, które odbyły się w Katowicach

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

To nie są setki milionów, tylko miliardy złotych mniejszych przychodów PGG – mówił prezes Leszek Pietraszek

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Prezes Grupy Tauron Grzegorz Lot przypomniał na wstępie, że energia elektryczna w pierwszej kolejności wytwarzana jest z odnawialnych źródeł energii, a dopiero potem zapotrzebowanie jest pokrywane ze źródeł konwencjonalnych, w tym węglowych. W efekcie te ostatnie rzadko pracują, wykorzystując pełne moce. Tak jest np. z najnowocześniejszym blokiem węglowym 910 MW Elektrowni Jaworzno, który gdyby pracował z pełnym obciążeniem, zużywałby 2,5 mln t węgla.

– Mamy dużą jednostkę 910 MW. Ta jednostka pracuje na tzw. minimum technicznym, czyli jej potencjał produkcyjny jest zdecydowanie większy niż to, co się dzisiaj dzieje – powiedział Lot.

Jak dodatkowo wskazał, po 2025 r. wraz z wygaśnięciem kontraktów w ramach rynku mocy rację bytu straci funkcjonowanie większości tzw. dwusetek, czyli starych bloków węglowych o mocy 200 MW, których Tauron posiada 12. To w efekcie będzie oznaczało jeszcze mniejsze zapotrzebowanie na węgiel.

Według posła PiS Marka Wesołego, byłego wiceministra aktywów państwowych odpowiedzialnego za górnictwo, oczekiwania związane z transformacją energetyczną są nierealne do udźwignięcia. Jak wskazał, w pochmurny deszczowy dzień, jakim był dzień, w którym odbywała się debata, z 15 GW mocy fotowoltaiki wykorzystywano tylko 5 proc., a z 10 GW w turbinach wiatrowych tylko około 20 proc., co w efekcie wiązało się z koniecznością importu energii głównie z Niemiec, która w części jest wytwarzana z węgla brunatnego.

– Jedynym rozwiązaniem jest korzystanie z elastycznych źródeł węglowych do czasu wybudowania w kraju energetyki jądrowej – przekonywał Wesoły.

Krzysztof Kilian, były szef Polskiej Grupy Energetycznej, przedstawił propozycję radykalnego zakończenia pracy polskich kopalń węgla kamiennego.

– Powinniśmy zaprzestać wydobywania węgla kamiennego i zmierzać w kierunku zasilania krajowych bloków tańszym węglem z importu. Pozwolić elektrowniom na większe zużycie węgla brunatnego, bo koszt energii uzyskiwanej w Bełchatowie czy Turowie jest kilkakrotnie niższy od bloków na węgiel kamienny. Przedłużanie obecnego stanu oznacza, że będziemy rokrocznie dopłacali po kilkanaście miliardów złotych z podatków wszystkich obywateli. Możemy siedzieć w komforcie nicnierobienia, aż świat nas zaskoczy i pozostaniemy na jakichś zupełnych obrzeżach – argumentował Kilian.

Leszek Pietraszek, prezes Polskiej Grupy Górniczej podkreślił, że przedstawiciele spółek górniczych mają świadomość kierunku, w którym podąża świat.

– Nie zamierzamy przekonywać, że będziemy sprzedawać 50 czy 70 mln t węgla. Malejące zapotrzebowanie energetyki nie zaskakuje nas, przygotowujemy do niego nasz biznes tak, żeby mógł być prowadzony rozsądnie – mówił. Odniósł się także do przedstawionego ostatnio przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska założenia do aktualizacji Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK), w których oszacowano krajowy popyt na węgiel w 2030 r. na poziomie 30 mln t w mniej ambitnym scenariuszu i 22 mln t w ambitniejszym. – Zakładany w projekcie aktualizacji Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu krajowy popyt na węgiel w 2030 r. na poziomie 22-30 mln t nie zaskakuje PGG – powiedział prezes Pietraszek i wskazał, że prognozy PGG są w połowie między tymi wartościami.

Jak zaznaczył, o górnictwie nie powinno się mówić jedynie w kontekście aktualnych cen węgla. Przypomniał, że te radykalnie zmieniły się np. po wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 r., a opinia publiczna i media wzywały wtedy do zwiększenia wydobycia.

– Powinniśmy mieć na uwadze rodzaj bezpieczeństwa, jaki górnictwo zapewnia, uwzględniać czynniki oddziałujące na nasz kraj, jak wojna, konflikt na Bliskim Wschodzie, możliwość zmian cen gazu i ropy, także konieczną powtarzalność dostaw, jakość paliwa – wyliczał szef PGG.

Zaznaczył również, że gdyby polskie górnictwo w latach 2022-2023 sprzedawało węgiel po takich cenach, jak obowiązujące na rynku, to prąd kosztowałby istotnie więcej dla obywatela. Natomiast wtedy PGG nie potrzebowałaby 6 mld dotacji, bo dysponowałaby funduszem stabilizacyjnym, jaki ma Jastrzębska Spółka Węglowa.

Jak dodał Pietraszek, transformacja górnictwa to nie tylko wygaszanie kopalń.

– To także inwestycje w zieloną energię, w fotowoltaikę i planowane turbiny wiatrowe na terenach górniczych, wykorzystanie metanu z kopalń, by produkować energię elektryczną i ciepło, współpraca podwykonawcza z Polską Grupą Zbrojeniową w halach produkcyjnych PGG, wykorzystanie potencjału, wiedzy i umiejętności naszych pracowników – powiedział szef PGG.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.