Ciepłownictwo oczekuje kilkunastoprocentowej podwyżki taryf za ogrzewani
fot: Jarosław Galusek/ARC
Prezes Urzędu Maciej Bando powiedział, że w planach budżetu na 2017 r. potrzeby URE "są niezauważone", a polski regulator, który - jak podkreślał - jest partnerem dla KE i organizacji międzynarodowych - został najgorzej wyposażony wśród regulatorów państw UE
fot: Jarosław Galusek/ARC
Ciepłownictwo oczekuje kilkunastoprocentowej podwyżki taryf za ogrzewanie - poinformował w środę prezes URE Maciej Bando. Jak dodał, motywy oczekiwań takich podwyżek są "fundamentalnie uzasadnione".
Podczas posiedzenia sejmowej komisji energii Bando oświadczył, że Urząd obserwuje "wzrost kosztów oczekiwania, i ciepłownie oczekują zatwierdzenia przez regulatora taryf wyższych o kilkanaście procent". Koszty, które motywują takie wzrosty są "naszym zdaniem fundamentalnie uzasadnione" - dodał. Bando przypomniał, że polskie ciepłownictwo opiera się na węglu, a podwyżki motywuje wzrost cen uprawnień do emisji CO2 oraz "znaczące koszty zaopatrzenia w paliwo".
Jak dodał szef URE, przyczynami tego drugiego składnika są - z jednej strony rosnący koszt węgla jako takiego, z drugiej - znaczący wzrost kosztów transportu. - Węgiel importowany jest w istotny sposób tańszy od węgla oferowanego na rynku polskim przedsiębiorstwom ciepłowniczym - zaznaczył.
Obecny na posiedzeniu komisji wiceminister energii Tadeusz Skobel ripostował, że "nie ma danych, by węgiel importowany był tańszy".