Ciąg dalszy procesu ws. katastrofy w kopalniHalemba\"
Marek Z. składał w piątek wyjaśnienia przed gliwickim sądem okręgowym. Do czasu tragedii oskarżony był głównym inżynierem do spraw wentylacji w kopalni i kierownikiem działu wentylacji. Teraz ciążą na nim najpoważniejsze zarzuty, w tym sprowadzenia katastrofy, w której zginęli górnicy.
Podczas składania wyjaśnień Marek Z. podkreślił, że w chwili tragedii nie było go już w kopalni, a prace nadzorowały inne osoby. Nie zgodził się z najpoważniejszym zarzutem, gdyż - jak stwierdził - prokuratura nie wskazała, co konkretnie spowodowało wybuch w kopalni. Także Wyższy Urząd Górniczy - zdaniem oskarżonego - do tej pory nie był w stanie tego ustalić.
Oskarżony podkreślił, że w rejonie likwidowanej ściany tylko raz doszło do sytuacji, kiedy konieczne było wycofanie załogi. Było to kilka dni przed tragedią, gdy doszło do awarii wentylatora i w konsekwencji - wzrostu stężeń niebezpiecznych gazów. Wtedy też - jak powiedział - sam zdecydował o wycofaniu załogi. Marek Z. jeszcze przed złożeniem wyjaśnień zapowiedział, że będzie odpowiadał wyłącznie na pytania swojego obrońcy.