Ci górnicy do psychiatry i na policję chodzić muszą

Selekcja na górników strzałowych jest bardzo ostra. Nie wystarczą kursy, egzaminy wewnętrzne i upoważnienia. Liczy się też opinia z miejsca zamieszkania, z policji i od dotychczasowych przełożonych kandydata.

fot: Jarosław Galusek

Dziś już mało kto wie, że kopalnia Budryk (JSW) była pierwszym w Polsce zakładem górniczym, który wdrożył prace nad elektroniczną metodą ewidencjonowania materiałów wybuchowych. Byliśmy przy uruchomieniu inwestycji.

fot: Jarosław Galusek

Selekcja na górników strzałowych jest bardzo ostra. Nie wystarczą kursy, egzaminy wewnętrzne i upoważnienia. Liczy się też opinia z miejsca zamieszkania, z policji i od dotychczasowych przełożonych kandydata.

Strzelać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Zanim jednak zaopatrzymy się w broń palną koniecznie musimy postarać się o stosowane pozwolenie. Przedstawić Policji orzeczenie lekarskie i psychologiczne stwierdzające, że nie należymy do osób z zaburzeniami psychicznymi, znacznie ograniczoną sprawnością psychofizyczną, istotnymi zaburzeniami funkcjonowania psychologicznego ani uzależnionych. Wyda nam je, bądź nie, upoważniony lekarz i psycholog. Badanie lekarskie obejmuje z kolei ogólną ocenę stanu zdrowia z naciskiem na układ nerwowy, stan psychiczny, wzrok, słuch, równowagę i układ ruchu. Wizyta u psychiatry też nikogo nie ominie. Niemalże identyczna procedura czeka kandydata na górnika strzałowego. Nie obejdzie się bez wizyty u psychiatry i na policji.

Społeczeństwo bez powszechnego dostępu do broni może zupełnie dobrze funkcjonować. Sami w takim przecież żyjemy. A górnictwo? Czy może funkcjonować bez dostępu do materiałów wybuchowych? Z pewnością nie. W wielu zakładach górniczych strzelanie jest na porządku dziennym. 

Szacuje się, że w całym polskim przemyśle wydobywczym zużywanych jest rocznie średnio od 36 do 40 mln kg górniczych materiałów wybuchowych, z czego na górnictwo podziemne przypadka ok. 18 - 20 mln kg. Ten materiał wybuchowy ktoś musi pobrać, przetransportować na dół, zaewidencjonować, wreszcie zmagazynować i w odpowiednim momencie pobrać. Na koniec pozostaje ich skuteczna i co najważniejsze, bezpieczna detonacja w odpowiednim miejscu. 

Ostra selekcja

Selekcja na górników strzałowych jest bardzo ostra. Nie wystarczą kursy, egzaminy wewnętrzne i upoważnienia. Liczy się też opinia z miejsca zamieszkania, z policji i od dotychczasowych przełożonych kandydata.

- W przypadku górnika strzałowego ukończone 24 lata, pięć lat pracy pod ziemia w ruchu podziemnego zakładu górniczego, w tym dwa lata pracy w charakterze górnika na oddziale, w którym wykonywane są roboty strzałowe, kurs specjalistyczny, ponadto ukończenie podstawowego kursu specjalistycznego techniki strzałowej w zakresie metod strzelania, wreszcie ukończenie uzupełniającego kursu specjalistycznego techniki strzałowej w zakresie metod strzelania. Niezbędne są także pozytywne wyniki badań psychiatrycznych, psychologicznych, które muszą być dostarczone pracodawcy. Wydawca środków strzałowych, górnik strzałowy lub instruktor mają też obowiązek dostarczyć przedsiębiorcy nienaganną opinię komendanta policji i zaświadczenie, albo oświadczenie o niekaralności – wylicza Rafał, który kilka tygodni temu zdobył swoje pierwsze w życiu uprawienia. 

Ale to nie koniec. Wizyty u psychologa i psychiatry musza powtarzać co pięć lat. Spotkania z policjantami konieczne są co trzy lata.

Uprawnionych do strzelania, takich jak Rafał, mamy w Polsce nieco ponad 4 tysiące. 

Dziś już mało kto wie, że kopalnia Budryk (JSW) była pierwszym w Polsce zakładem górniczym, który wdrożył prace nad elektroniczną metodą ewidencjonowania materiałów wybuchowych. Była to reakcja na Dyrektywę Europejską z lutego 2012 r. wprowadzającą nowe zasady w dziedzinie oznaczenia i śledzenia materiałów wybuchowych.

Laski dynamitu

Laska lub zapalnik dynamitu są na tyle małe, że bez problemu można je ukryć i wynieść poza teren kopalni. Tak bywało w przeszłości. Ale jakby nie spojrzeć na problem system został uszczelniony, a i ludzie staja się coraz bardziej odpowiedzialni. Transport materiałów również przebiega pod szczególnym nadzorem. Pod ziemię zwożone są one w specjalnych pojemnikach, cały czas pilnowane. Następnie trafiają do wydzielonych składów i mogą być wydawane osobom do tego upoważnionym. Górnik, który korzysta z materiałów, ma obowiązek sprawdzić, czy wszystkie ładunki zostały zdetonowane. Jeżeli któryś pozostał nienaruszony, musi odnieść go do składu. Systemy elektroniczne ograniczają możliwość pomyłki w ewidencji praktycznie do zera.

- System w części dołowej oparty jest na urządzeniach budowy przeciwwybuchowej zainstalowanych w składzie materiałów wybuchowych. Mamy do dyspozycji komputer dołowy przenośny, stacjonarny czytnik kodów kreskowych, zasilacz buforowy i sprzęt do transmisji danych. Wszystko jest ewidencjonowane od momentu zaewidencjonowanie środków strzałowych w kopalni do wydania ich górnikom strzałowym. Ponadto system jest w stanie sporządzić każde niezbędne sprawozdanie, wskaże sprzęt strzałowy wymagający kolejnej legalizacji i wyłapie bezbłędnie pracownika, któremu niebawem skończy się ważność uprawnień lub badań specjalistycznych wymaganych do pracy na stanowisku strzałowego – tłumaczy Rafał.

W tym, co mówi, jest wiele prawdy. Od kilkunastu już lat nie odnotowano użycia materiału wybuchowego wyniesionego z kopalni.

Ostatnie zdarzenie miało miejsce przed jedenastu laty. Policjanci z Jastrzębia Zdroju otrzymali informację o mężczyźnie, który siedząc w jednym z barów przechwalał się, że posiada materiały wybuchowe. Udało się go ująć. Okazało się, że jest górnikiem w miejscowej kopalni. Nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego paradował z laskami dynamitu za pasem.

Pozostaje jeszcze kwestia odkrywkowych zakładów górniczych. Jednak wyniesienie z nich materiałów wybuchowych jest w zasadzie niemożliwe – przekonują w Wyższym Urzędzie Górniczym. 

Do strzelania używa się tam bowiem specjalnych emulsji, które materiałem wybuchowym stają się dopiero po załadowaniu do otworów strzałowych. Technologia ta wyparła już praktycznie klasyczny dynamit czy amonit.

Dziś, w dobie szczególnego zagrożenia aktami terrorystycznymi, możemy z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że strzelanie w górnictwie jest pod pełną kontrolą.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

KGHM wysoko w kolejnym rankingu. Jest czołówce producentów miedzi

KGHM znalazł się w pierwszej dziesiątce rankingu największych kopalń miedzi na świecie.

Protest pod Ministerstwem Energii. Miłosz Motyka ripostuje: „Realizujemy umowę społeczną, na którą zgodzili się sami górnicy”

Pod Ministerstwem Energii w Katowicach w poniedziałek odbył się protest związkowców. Sprzeciwiali się oni planowanemu wygaszaniu kopalń Bolesław Śmiały i Sośnica oraz importowi węgla z zagranicy. Do ich postulatów na antenie „Onet Rano” odniósł się minister energii Miłosz Motyka

Od 60 lat produkują maszyny i urządzenia dla górnictwa. Jubileusz KGHM ZANAM

KGHM ZANAM obchodzi jubileusz 60-lecia działalności. Dziś to jeden z najważniejszych producentów maszyn i urządzeń dla przemysłu wydobywczego w Polsce.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 80 - Dariusz Prostański | Dyrektor Instytutu KOMAG: "Górnictwo nadal nas potrzebuje"

Dariusz Prostański, dyrektor Instytutu Techniki Górniczej KOMAG, był gościem studia netTG.pl na Future Mining Expo & Forum. W rozmowie o tym, jak instytut związany z górnictwem przestawia się na nowe dziedziny, od odzysku surowców i technologii wodorowych po współpracę z przemysłem zbrojeniowym.