W ciągu 35 lat na scenie nie straciła nic z dziewczęcego wdzięku, a jej głos nie różni się od głosu tamtej 19-letniej laureatki Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie.
Elżbieta Adamiak, jak zawsze daleka od schlebiania przemijającym modom i niskim gustom, ciągle potrafi wzruszyć i ukoić emanującym z jej piosenek ciepłem. Nie inaczej było podczas ubiegłotygodniowego koncertu w katowickim Teatrze Korez. Występ damy z „Krainy Łagodności” zgromadził nie tylko jej, od lat wiernych, słuchaczy, ale także grono młodzieży, zasłuchanej w poetyckie strofy Harasymowicza, Ziemianina, Barana...
Adamiak wystąpiła z utworami z najnowszej płyty „Zbieram siebie”, ale wielbiciele jej starszych piosenek doczekali się „Jesiennej zadumy” i „Bajki o tym, jak noc wigilijna wychodziła za mąż”. Koncert, muzycznie wysmakowany, był spójną opowieścią o uczuciach i ludzkiej samotności. Artystka, nie stroniąca od autoironii, zbudowała klimat pełen melancholii, ale także nadziei, wiary i miłości. Koncert Elżbiety Adamiak był częścią III Katowickiego Festiwalu Komedii.