Chrześcijańskie wybaczenie jest większe od nienawiści

Pełnym powagi fragmentem dzisiejszych obchodów 29 rocznicy pacyfikacji kopalni "Wujek" była msza św. w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Katowicach-Brynowie. W uroczystej eucharystii, której przewodniczył metropolita katowicki, arcybiskup Damian Zimoń, uczestniczył m. in. prezydent RP Bronisław Komorowski.

- Prośmy wspólnie Boga za Ojczyznę i za tych, którzy oddali życie w jej służbie, abyśmy my mogli żyć wolni, godnie i w braterstwie - zachęcał do przeżywania rocznicowej liturgii kapelan "Solidarności", ks. prałat Stanisław Puchała.

- Mija już prawie 30 lat od tamtego dnia, kiedy w kopalni "Wujek" padły śmiertelne strzały. Dziewięciu górników zostało zabitych, a wielu rannych. Stan wojenny okazał swoją złowrogą twarz. Śmierć dla górników nie jest znowu aż taka straszna. Jest jakby wpisana w ten trudny zawód. Jednak śmierć, która przed 29 laty dotknęła tutaj górników, miała inny charakter. Została zadana w imieniu władzy, która na dodatek mieniła się ludową - mówił w homilii do uczestników mszy św. abp Damian Zimoń.

- Obchodząc rocznicę zamordowania górników kopalni "Wujek" mówimy "wybaczamy". To słowo powiedziała tutaj przed laty jedna z wdów. Tak, nasze chrześcijańskie wybaczenie jest większe od nienawiści tych, którzy tę zbrodnię zaplanowali i wykonali. Wybaczamy, ale i pamiętamy. Pamiętamy po to, aby uniknąć dawnych błędów i następnych katastrof - dodał ksiądz metropolita.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.