Chiny: Uratowano 29 górników uwięzionych w zalanej kopalni

Gornik shangzi xinhuanet com

fot: xinhuanet.com

Ratownicy w Lisheng nadal poszukują 20 zaginionych pod ziemią <i>(na zdjęciu chiński górnik z kopalni Changzhi)</i>

fot: xinhuanet.com

Udało się uratować 29 górników uwięzionych od niedzieli w zalanej kopalni węgla kamiennego w Chinach - poinformowały w poniedziałek chińskie media.

 

Do zalania niewielkiej kopalni Batian w południowo-zachodniej prowincji Syczuan doszło w niedzielę rano. Początkowo ekipy ratownicze sądziły, że w kopalni uwięzionych jest 28 ludzi, jednak w poniedziałek po nawiązaniu z nimi kontaktu liczbę tę zwiększono do 29.

 

Chińska państwowa telewizja pokazywała czekające na uratowanych górników karetki pogotowia i tłum, który zebrał się u wejścia do kopalni. Górnicy byli wyprowadzani z kopalni z zawiązanymi oczami, by osłonić je przed światłem słoneczny po niemal 24 godzinach spędzonych w ciemności pod ziemią.

 

Według Chińskiej agencji Xinhua w chwili wypadku w Batian wydobycie węgla było wstrzymane, a kopalnia była przystosowywana do zwiększenie produkcji z 50 do 60 tys. ton rocznie. Górnicy uwięzieni pod ziemią prowadzili tam prace zabezpieczające.

 

Chińskie kopalnie należą do jednych z najniebezpieczniejszych na świecie. Tylko w 2009 roku zginęło w nich 2600 ludzi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.