Chiny: Przedsiębiorstwa górnicze inwestują w tradycyjny alkohol

Baijiu wikimedia org

fot: wikimedia.org

Spółki węglowe w Chinach postanowiły zainwestować w produkcję mocnego tradycyjnego likieru baiju, którego sprzedaż przez państwową grupę Fenjiu przynosi coraz pokaźniejsze zyski

fot: wikimedia.org

30 chińskich spółek węglowych postanowiło zainwestować 735 mln dolarów (tj. 5 bilionów juanów) w rozwój państwowego producenta alkoholii - grupy Xinghuacun Fenjiu – informuje portal news.mining.com.

 

Kierownik regionalny Xinghuacun Fenjiu w prowincji Shanxi, Zhang Weidong podkreślił, że zakłady produkujące alkohole w grupie Fenjiu zostały wybudowane przy pomocy nowych technologii, które mają zagwarantować odpowiednio wysoką wydajność. - Dlatego warto inwestować w tą dziedzinę przemysłu spożywczego - zachęca Zhang Weidong.

 

"Czarne i białe" to hasło używane przez Chińczyków z Shnaxi na określenie dwóch filarów regionalnej ekonomii: "czarne" oznacza liczne kopalnie węgla kamiennego a "białe" - tradycyjny, słynnej jakości biały likier znany w handlu pod nazwą "baiju" (mocny, ponad 40-procentowy alkohol wytwarzany z ziaren zbóż sorgo lub ryżu).

 

Boom produkcji trunków wyskokowych w Chinach nastąpił w ciągu kilu ostatnich miesięcy. Odnotowano przy tym znaczną zyskowność gorzelni i browarów, podczas gdy dochody przemysłu węglowego relatywnie w tym okresie słabły.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.