Chiny chcą zamykać małe i średnie kopalnie

Daming coal mine Diaobingshan daylife com

fot: Xinhua

Chińczycy zamierzają zwiększyć w tym roku import węgla o 70 mln ton

fot: Xinhua

Chińskie władze zamierzają zamknąć w ciągu najbliższych pięciu lat małe i średnie kopalnie, produkujące rocznie mniej niż 1,2 mln ton węgla. Już rozpoczęto tam likwidacje zakładów wydobywających w ciągu roku mniej niż 300 tys. ton surowca – poinformowała gazeta Chinesebusiness.

W bogatej w węgiel prowincji Szansi od 2007 roku zamknięto już 20 proc. kopalń. Zamknięcie kopalń o rocznym wydobyciu do 450 tys. ton, które planowane jest jako kolejna faza planu oznaczać będzie spadek o dwie trzecie całkowitej krajowej produkcji.

Chiny zamierzają postawić na import. W 2009 roku zapotrzebowanie na węgiel wyniosło tam 3 mld ton. Obecnie władze zamierzają zwiększyć roczny import o blisko 70 mln ton.

Ponadto Chiny dążą do zwiększenia wydajności energetycznej kraju, poprzez rozwój technologii zmniejszających emisję zanieczyszczeń oraz poprawę efektywności wykorzystania surowców. Na te cele kraj przeznaczył w ubiegłym roku blisko 13 mld dolarów. - Ponadto, zgodnie z trwającym „planem pięcioletnim” w kraju ma o 7 proc. zmniejszyć się zużycie energii przypadające na jednego mieszkańca – informuje serwis people.com.cn. Prognozy nie są jednak zbyt optymistyczne, gdyż w pierwszym kwartale 2010 roku wartość ta była o 3,2 proc. większa niż w analogicznym czasie roku ubiegłego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.