Chiny: 9 górników uwięzionych. 46 osób zginęło w czasie weekendu w górniczych wypadkach

Do czterech osób wzrosła liczba ofiar wypadku jaki miał miejsce w kopalni węgla kamiennego Jijitaizi w prowincji Gansu (północno-zachodnie Chiny) – poinformowała agencja Xinhua. Do rejonu, w którym pracowali górnicy wdarła się woda. W miejscu zdarzenia było 16 pracowników. Trzem udało się uciec, a trzynastu zostało uwięzionych pod ziemią.

 

Katastrofa miała miejsce w niedzielę. Pierwsze dwie ofiary ratownicy odnaleźli w poniedziałek. Kolejne dwa ciała odnaleziono we wtorek. Pod ziemią wciąż uwięzionych jest jeszcze 9 górników.

 

Hu Zhihong, rzecznik prasowy, miejscowych władz poinformował, że ratownicy wciąż odpompowują wodę z zalanego rejonu. Pracę to powinny zakończyć się już niebawem.

 

W sąsiedniej prowincji Shaanxi w wyniku pożaru w kopalni węgla kamiennego Xiaonangou zginęło 28 górników. Katastrofa miała miejsce w sobotę. Rzecznik prasowy władz miasta Hancheng, na terenie którego znajdowała się kopalnia, poinformował, że główny inżynier oraz ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo i produkcje w zakładzie zostali zwolnieni.

 

Od soboty do poniedziałku w górniczych wypadkach jakie zdarzyły się w prowincjach Henan, Shaanxi, Hunan, Gansu i Liaoning zginęło 46 osób.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.